4 obserwujących
115 notek
116k odsłon
  212   0

Bitwa o Anglię. Sprawa Iwana Proskurowa

W tym samym czasie Hitler rozważał wydanie rozkazu generałowi Dietlowi, aby wraz ze swoimi żołnierzami opuścił Narwik i skierował się na południe do Trondheim. Szef sztabu generalnego gen. Alfred Jodl skomentował ten pomysł wodza jako próbę zorganizowania wyprawy polarnej. Według niego port w Narwiku mógł być broniony przez długi czas nawet tak niewielkimi siłami (2 tys. żołnierzy). Hitler utracił jednak wiarę w zwycięstwo i chcąc zminimalizować straty, polecił szefowi Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu generałowi Keitlowi przygotowanie rozkazu o ewakuacji niemieckich żołnierzy z Narwiku. Jodl i jego sztabowcy byli oburzeni postawą Hitlera, który w chwili kryzysu okazał się niezdolny do zapanowania nad swoimi nerwami. Pewnie dlatego pułkownik Bernhard von Lossberg, gdy rano 15 kwietnia rozkaz znalazł się na jego biurku, odmówił przekazania go generałowi Dietlowi. Cała kampania miała przecież na celu zabezpieczenia dostaw rudy żelaza ze Szwecji przez cały rok, a bez niezamarzającego portu w Narwiku nie było to możliwe. Jodl przypomniał Lossbergowi, że jest to rozkaz Führera, a Keitel, nie chcąc być świadkiem niesubordynacji jednego z wyższych oficerów, opuścił biuro sztabowe. Bezpośrednim przełożonym Dietla był dowódca wojsk lądowych gen. Brauchitsch, więc za zgodą Jodla Lossberg postanowił namówić go do wyperswadowania Hitlerowi jego pomysłu wycofania niemieckich wojsk z Narwiku. Jednak Brauchitsch miał tak złe doświadczenia w osobistych kontaktach z wodzem, że odmówił Lossbergowi współpracy. Nie chciał fatygować się do Kancelarii Rzeszy, którą nazywał „speluną”. W takich okolicznościach Lossberg postanowił zastosować pewien wybieg, który wiązał się z tym, że Hitler nominował Dietla na generała dywizji, a kurtuazja wymagałaby, żeby Brauchitsch pogratulował swojemu podwładnemu awansu w depeszy wysłanej do Narwiku. Na jej końcu, według sugestii Lossberga, dowódca wojsk lądowych powinien wyrazić swoje przekonanie, że port w Narwiku będzie broniony do ostatniego żołnierza. Rozkaz przygotowany przez Keitla na polecenie Hitlera został podarty na strzępy i trafił do kosza.

W dniach 14-17 kwietnia na Kremlu toczyła się konferencja militarna na temat przebiegu Wojny Zimowej. Miała ona przesądzić o losie szefa wywiadu wojskowego Iwana Proskurowa. Swoją karierę zawdzięczał on Wielkiej Czystce podczas której pięciu szefów wywiadu RKKA utraciło swoje stanowiska. Ostatni z nich Aleksandr Orłow uzyskał nominację dzięki protekcji komisarza obrony Klimienta Woroszyłowa. Orłow, jak to często ma miejsce w pracy wywiadowczej, działał pod przykrywką dyplomaty. W roku 1933 wysłano go na placówkę do Paryża, a w 1935 trafił do Berlina. Pobyt za granicą nie był wystarczającym środkiem zabezpieczającym przed wpadnięciem w tryby nasilonego przez Stalina i szefa NKWD Jeżowa terroru (który, jako narzędzie prowadzenia polityki, obowiązywał od samego początku istnienia ZSRS), ponieważ dyplomata mógł w każdej chwili zostać wezwany do Moskwy na „konsultacje”. A trzeba pamiętać, że w Związku Sowieckim przebywała rodzina każdego funkcjonariusza reżimu. Jednak Orłowowi udało się przetrwać okres „jeżowszczyzny” i po upadku Siemiona Giendina, aresztowanego 22 października 1938 roku na mocy decyzji Biura Politycznego, został pełniącym obowiązki szefa wywiadu wojskowego. Utrzymał się na tym stanowisku przez pół roku. Cały czas pisano na niego donosy:

„Orłow był w dobrych stosunkach z Giendinem. Tegoż dnia gdy opublikowano dekret rządowy o nagrodzeniu ich orderami demonstracyjnie objęli się i ucałowali.”

Po dymisji skierowano go na posadę szefa Katedry Języków Obcych w Akademii Artyleryjskiej im. Dzierżyńskiego. W czerwcu 1939 roku aresztowano go za działalność antysowiecką i szpiegostwo. Oznaczało to, że jego dni są policzone – został skazany na śmierć i rozstrzelany w styczniu 1940 roku.

Po likwidacji starej gwardii nadszedł czas młodych wilków do których należał 32-letni as lotnictwa Iwan Proskurow. Tacy ludzie w normalnych czasach musieliby długo piąć się po kolejnych szczeblach kariery, a i tak skończyliby pewnie na stanowisku, co najwyżej, szefa któregoś z wydziałów. Tylko że skala czystki przeprowadzonej na rozkaz Stalina była ogromna: z czterdziestu funkcjonariuszy, którzy jeszcze w styczniu 1937 roku sprawowali stanowiska od zastępcy szefa wydziału wzwyż, przetrwało tylko siedmiu. Stąd 32-letni szef wywiadu wojskowego nie powinien dziwić. Po zakończeniu represji wobec kadry oficerskiej, reżimowi potrzebny był okres stabilizacji, co mogło oznaczać w przypadku Proskurowa długą karierę na kierowniczym stanowisku. Musiałby się jednak obronić przed zarzutami wysuwanymi pod jego adresem w związku z ogromnymi stratami Armii Czerwonej podczas Wojny Zimowej.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale