1 obserwujący
70 notek
72k odsłony
319 odsłon

Zaginięcie Maury Murray

Wykop Skomentuj

9 lutego 2004 roku policja w Haverhill przyjęła zgłoszenie od świadka wypadku samochodowego, do którego doszło na drodze 112 niedaleko wsi Woodsville w stanie New Hampshire. Funkcjonariusz policji pojawił się na miejscu zdarzenia o godzinie 19.46. Miejsce wypadku było tak oddalone od cywilizacji, że były tam problemy ze złapaniem zasięgu telefonii komórkowej. Wypadek został spowodowany przez młodą kobietę, która kierując samochodem osobowym marki Saturn nie dostosowała – używając policyjnego żargonu – prędkości do panująch warunków jazdy. Jej samochód zjechał na pobocze i uderzył w zaspę, powodując uszkodzenie reflektora, chłodnicy oraz pęknięcie przedniej szyby. Podczas wypadku wystrzeliły obie poduszki powietrzne. W samochodzie znajdowały się: pusta butelka po coli z której można było wyczuć woń alkoholu i cztery butelki wina. Znaleziono także rękawiczki, płyty CD, przybory do makijażu, biżuterię, kartę upoważniającą do skorzystania z pomocy drogowej firmy AAA, zapisaną odręcznie kartkę papieru ze wskazówkami jak dotrzeć do Burlington w stanie Vermont oraz książkę o wspinaczce górskiej “Not without Peril”. Ważniejsze jest jednak czego w rozbitym samochodzie brakowało. A właściwie kogo: 21-letniej Maury Murray.

WEST POINT

Była ambitna. Postanowiła, że nie będzie studiować, tylko da się skoszarować w szkole wojskowej West Point zlokalizowanej około 25 kilometrów od Nowego Jorku. Ukończenie tej szkoły jest wyzwaniem, szczególnie dla kobiety, ponieważ wiąże się to nie tylko z czteroletnią intensywną nauką, ale także z fizycznym obciążeniem programem treningowym, któremu poddawany jest przyszły oficer amerykańskiej armii. Pobudki, apele, inspekcje, musztry, warty – podczas gdy studenci na “normalnych” uczelniach mogą wreszcie zacząć życie bez nadzoru dorosłych, a przynajmniej mieć więcej swobody i z niej korzystać. Oczywiście wpływ na jej decyzję mogła mieć sytuacja finansowa rodziny Murray'ów, którzy nie należeli do zamożnych. Za naukę Maury w szkole wojskowej płacili podatnicy, a po jej ukończeniu miała ona zapewnione zatrudnienie. Jednak faktem jest, że przejście przez selekcyjne sito wśród kandydatów na przyszłych oficerów już można uznać za sukces. Według statystyk 90% kandydatów odpada w kolenych etapach selekcji.

Maura Murray nie ukończyła szkoły wojskowej. Podczas szkolenia w Fort Knox w Kentucky złapano ją na kradzieży kosmetyków w sklepie znajdującym się na terenie bazy wojskowej. Sprawę załatwiono polubownie. To znaczy: pozwolono jej zabrać swoje papiery ze szkoły pod warunkiem, że więcej się w niej nie pojawi.

Maura mogła iść do pracy albo spróbować kontynuować naukę na innym kierunku. Postanowiła, że zostanie pielęgniarką.

AMHERST

Amherst znajduje się dwie godziny drogi od Bostonu. Jest to miasto studenckie. Większość dorosłych mieszkańców (ogółem 38 tys.) zatrudniona jest w szkolnictwie, służbie zdrowia lub opiece społecznej – 35% mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa. Biali stanowią 77% mieszkańców, Azjaci 11%, Latynosi 7%, czarnoskórzy 5%. Uniwersytet w Amherst kształci rocznie 30 tys. studentów i w najnowszym rankingu znalazł się na 26. miejscu wśród uczelni publicznych w Stanach Zjednoczonych.

Szkoła pielęgniarska nie jest tak trudna jak West Point, ale do łatwych nie należy. Trzeba poświęcać dużo czasu na naukę, czyli też nie za bardzo jest kiedy „studiować”. Jednak jak już zostało to wcześniej wspomniane Maura należała do osób ambitnych, więc wydawało się, że sobie poradzi. Gdyby tylko nie pakowała się w kłopoty.

3 listopada 2003 roku Maurę odwiedzają funkcjonariusze policji. Przyjeżdżają razem z dostawcą pizzy zamówionej na adres akademika w którym mieszkała Maura. Kobieta przyznała, że złożyła zamówienie posługując się numerem karty kredytowej, która do niej nie należała. Powiedziała, że w koszu na śmieci znalazła rachunek na którym był numer karty. Sprawa trafiła do sądu. Wyrok: 500$ grzywny. Co ciekawe wyrok miał być wymazany z rejestru skazanych w czerwcu 2004 roku, jeśli do tego czasu kobieta nie popełni żadnego przestępstwa. Sędzia potraktował ją więc łagodnie, ponieważ kryminalna przeszłość dla pielęgniarki byłaby poważnym problemem.

5 lutego 2004 roku Maura podczas przerwy w pracy – pracowała jako recepcjonistka na uniwersytecie – zadzwoniła do swojej starszej siostry Kathleen, która także miała problemy prawne z powodu hodowli marihuany. Następnej nocy – będąc w pracy - Maura doznała rozstroju nerwowego. Musiała zostać odprowadzona do akademika przez swoją przełożoną. Jedyne co była w stanie powiedzieć to „moja siostra”. Nie wiadomo jednak którą siostrę miała na myśli. Być może mówiła o Julie, która – tak na marginesie - w przeciwieństwie do niej ukończyła West Point. Tej samej nocy niedaleko kampusu uniwersyteckiego doszło do zdarzenia w wyniku którego poważnych obrażeń doznał student Patrick Vasi. Został potrącony przez samochód, którego kierowca uciekł z miejsca wypadku. Vasi musiał przejść długą rehabilitację, a i tak nie udało mu się wrócić do pełnej sprawności. Nie pamięta niczego, co pomogłoby pomóc w identyfikacji sprawcy. Jedna z internetowych teorii głosi, że to Maura podczas przerwy, jadąc na przykład po kawę lub kanapki, potrąciła Vasiego. Miałyby na to wskazywać uszkodzenia jej samochodu, które – według tej teorii – nie pasują do okoliczności wypadku do jakiego doszło trzy dni później.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale