0 obserwujących
9 notek
13k odsłon
1248 odsłon

Protest Policji i pancernik z betonu.

Wykop Skomentuj11


    Problemy Policji nie pojawiły się wczoraj, ale narastały od lat. Ciągłe niedoinwestowanie, brak pieniędzy na wszystko: na policyjne pensje, na remonty i budowę nowych policyjnych budynków, na wymianę starego policyjnego sprzętu. W zamian za niskie pensje oraz często tragiczne warunki służby, władza oferowała funkcjonariuszom m.in. możliwość bardzo wczesnego odejścia na emeryturę. Do 2013 roku, mogli już po 15 latach służby przejść na emeryturę w wysokości 40% ostatniego uposażenia. Ponadto przebywając na L-4 otrzymywali 100% swojego uposażenia przez cały okres zwolnienia. Rewolucyjne zmiany wprowadził rząd Tuska: wcześniejsza emerytura (60% uposażenia) po 25 latach służby, ale dopiero w wieku 55 lat, a L-4 płatne 80%. Mimo wszystko, w ówczesnej sytuacji gospodarczej praca w służbach mundurowych była nadal atrakcyjna.
    Na szczęście dla przeciętnego obywatela, „niestety” dla ministra spraw wewnętrznych, aktualna sytuacja gospodarcza kraju jest zdecydowanie lepsza. Obecnie w Policji jest około 6000 vacatów i wielki problem z ich uzupełnieniem, a kolejni funkcjonariusze szykują się do odejścia ze służby. Początkujący policjant (po szkoleniu podstawowym) otrzymuje w tej chwili na rękę około 2500 zł. Czy to jest dużo niech każdy oceni sam.  Nie chodzi jednak wyłącznie o pieniądze. Problem w mojej ocenie leży także gdzie indziej. „Dobra zmiana” nie dotarła do sposobu funkcjonowania Policji. Wręcz przeciwnie, kontynuowane i utrwalane są bardzo negatywne, patologiczne mechanizmy.
    Co prawda wymieniono komendantów głównych i wszystkich komendantów wojewódzkich, ale już nie wszystkich ich zastępców i niższą kadrę kierowniczą. Z kierowniczych stanowisk pogoniono za to na emeryturę prawie wszystkich funkcjonariuszy, którzy zaczynali służbę przed kwietniem 1990 r. (przemiana Milicji Obywatelskiej w Policję) czyniąc z tego misję dziejową i wielki sukces kierownictwa MSWiA. Stworzono Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa czyli możliwość zgłaszanie zagrożeń przez internet. Rozwiązanie niegłupie, ale nie wnoszące prawie nic do dotychczasowych, „pompowane” natomiast  do monstrualnych rozmiarów jako przełomowe. Ponadto odtworzono około 100 posterunków. Działanie ogólnie także słuszne, ale w sumie poprawiające w zasadzie wyłącznie poczucie bezpieczeństwa obywateli, a nie samo bezpieczeństwo. I to z grubsza wszystko jeżeli chodzi o zmiany.
    Żadnych zmian, których od lat oczekują funkcjonariusze. Ta sama biurokracja, ta sama (jeszcze ważniejsza) rozrośnięta do absurdu statystyka. Np. porównywanie w każdej jednostce liczby mandatów, a nawet osób wylegitymowanych w danym okresie (miesiąc, kwartał, półrocze, rok) do innego okresu. I tak samo dziesiątki innych zagadnień. Nie tylko zliczanie i porównywanie, ale i stawianie przez kierownictwo wyższego szczebla zadań co do zwiększenia danej liczby czy zmniejszenia innej (np. stwierdzonych przestępstw). Patologia marnotrawiąca mnóstwo czasu i zmuszająca bardzo często do prowadzenia „kreatywnej” (fałszowanej) statystki aby przypodobać się przełożonym.
    Kontynuowane i nagłaśniane są wymyślone za poprzedniej władzy debaty społeczne czyli spotkania dobrej władzy ze społeczeństwem i program dzielnicowy bliżej społeczeństwa czyli jeden szeryf załatwia wszystkie problemy. Czyżby poprzednia władza, kochająca wyłącznie „pijar” zrobiła jednak coś dobrego? W Policji wciąż najlepiej mają się w oportuniści. Często ci sami wysocy oficerowie, którzy z pasją likwidowali posterunki, z poświęceniem je odtwarzają. Bardzo często ci sami, którzy „szli po kiboli i faszystów” teraz z ogromnym zaangażowaniem dowodzą zabezpieczeniami imprez na cześć Żołnierzy Wyklętych. Ci sami, którzy wykazywali statystyczne „sukcesy” poprzedników teraz wykazują jeszcze większe sukcesy obecnej władzy. Nadal brak przejrzystej ścieżki kariery zawodowej i ludzie przynoszeni w teczkach. Nadal szefowie gotowi poświęcić wszystko (każdego podwładnego) aby utrzymać się na stanowisku. Nadal praca przede wszystkim pod statystykę.
    Za tym wszystkim stoi odpowiedzialny za służby mundurowe w MSWiA, zakochany w sobie i władzy wiceminister (dostępne w internecie jest zdjęcie, na którym widać jak idzie z rękoma w kieszeniach, a funkcjonariusz BOR niesie nad nim parasol), który nie wie ile zarabiają jego podwładni (słynny „dzielnicowy na 6 grupie”) i nie widzi żadnych problemów ani potrzeby zmian. Nie zrobił prawie nic, a jest zadowolony z siebie jakby dokonał przewrotu kopernikańskiego w resorcie. Policjantom od jego ciągłego paplania o etosie służby i munduru zbiera się już na wymioty. Mimo kolejnych, mniejszych i większych wstrząsów dotykających Policję, za które ponosi bezpośrednią odpowiedzialność polityczną, trwa i trwa mać. Prawdziwy pancernik z betonu (niezatapialny).
    Moja ostatnia notka na ten temat sprzed niemal roku (https://www.salon24.pl/u/inspektor-greg/824306,w-policji-nadal-bez-dobrej-zmiany) jest niestety ciągle aktualna.
    Trzymam kciuki za ministra Brudzińskiego, (który wreszcie podjął konkretne działania) aby zrozumiał z czego/przez kogo wynikły problemy ze służbami mundurowymi.   

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo