Instytut Wolności
Bezpieczna Przyszłość dla Polski
8 obserwujących
227 notek
153k odsłony
740 odsłon

Jak władze przygotowują się do kierowania obroną państwa

Fot MSWiA CC BY-ND 2.0
Fot MSWiA CC BY-ND 2.0
Wykop Skomentuj7

Ważne jest, aby osoby zajmujące najważniejsze stanowiska w państwie posiadały odpowiednią wiedzę oraz umiejętności do kierowania obroną, zwłaszcza w warunkach zacierających się granic pomiędzy kryzysem a wojną - pisze Rafał Zaniewski w magazynie Instytutu Wolności "Polska w Praktyce". Więcej artykułów z tego pisma znajdziesz pod linkiem: https://instytutwolnosci.pl/propozycje-dla-ue-2/

Ćwiczenia i manewry wojskowe zawsze przyciągały uwagę mediów i opinii publicznej. Szkolenia armii są bardzo efektowną formą prezentacji zdolności obronnych, dlatego często w roli obserwatorów biorą w nich udział politycy – chociażby prezydent, jako zwierzchnik sił zbrojnych, oraz minister obrony narodowej. Czy rola najważniejszych osób w państwie, zwłaszcza w erze zagrożeń hybrydowych i globalnych niepokojów, powinna się ograniczać jedynie do przyglądania się ćwiczeniom? Może powinny one brać w nich czynny udział? Przecież władze także stanowią część systemu obronnego, a ich przygotowanie do działania w czasie zagrożenia bezpieczeństwa państwa powinno być oczywistością.

Działanie w czasie zagrożenia 

 

Nasze siły zbrojne szkolą się i podnoszą swoje zdolności – regularnie dowiadujemy się o ćwiczeniach opatrywanych kryptonimami „Anakonda” czy „Dragon”. Czy ktoś jednak słyszał o przedsięwzięciach odbywających się pod hasłem „Kraj” albo „Kierownictwo”? Są to szkolenia mające sprawdzić przygotowanie naszych władz na szczeblu strategicznym do kierowania państwem w warunkach kryzysu i wojny. Problem polega na tym, że takie wydarzenia nie były organizowane od bardzo dawna. Dopiero w tym roku, po 15 latach przerwy, planowane jest ćwiczenie „Kraj” z udziałem prezydenta oraz członków Rady Ministrów.

Zaniechania w przygotowaniu najważniejszych polityków do działania w czasie zagrożenia stanowią poważny problem. Żeby go zrozumieć, należy odpowiedzieć na pytanie, kto odpowiada za prowadzenie potencjalnego konfliktu zbrojnego lub wojny: siły zbrojne czy państwo? 

Oczywiście, że państwo, a raczej jego władze – to przecież one podejmują w warunkach zagrożenia strategiczne decyzje dotyczące mobilizacji, gotowości obronnej, ogłoszenia stanu wojny czy wprowadzenia stanu wojennego. Warto również pamiętać o tym, że – zanim nastąpi eskalacja konfliktu zbrojnego – władze mogą się zmierzyć z całą gamą zagrożeń, których celem będzie destabilizacja działania państwa. Nikt nie zwolni ich od odpowiedzialności za podejmowane decyzje. 

Warto więc zastanowić się nad źródłami tego typu zaniedbań. Czy przyczyną pozostaje tylko niechęć do udziału w tego typu przedsięwzięciach lub traktowanie ich jak „zła koniecznego”? Czy może jest to efekt niezrozumienia skali współczesnych zagrożeń? A może ćwiczenia organizowane są tak rzadko, ponieważ wcale nie są potrzebne? W końcu jesteśmy członkiem NATO oraz modernizujemy naszą armię, której konstytucyjnym zadaniem jest obrona ojczyzny. 

Nieco światła na zaistniały problem rzuca wypowiedź szefa KPRM Michała Dworczyka, udzielona portalowi defence24.pl w kontekście planowanego ćwiczenia „Kraj”. Stwierdza on, że „w bardzo wielu obszarach państwo nie jest przygotowane do działania w sytuacji kryzysu, nie mówiąc o wojnie. Dokumenty są nieaktualne, ludzie nie ćwiczyli procedur od wielu lat, a wcześniej, nawet jak ćwiczenia odbywały się, miały charakter niemal wyłącznie pokazowy. To wynik zaniedbań sięgających początku lat 90. XX wieku”[1]. 

Opinia wyrażona przez szefa KPRM to smutna, ale prawdziwa diagnoza stanu przygotowań obronnych w naszym kraju. Problem kierowania państwem w sytuacjach nadzwyczajnych nie dotyczy jedynie obronności. Żeby się o tym przekonać, wystarczy zapoznać się z niedawno upublicznionym raportem Najwyższej Izby Kontroli na temat ochrony ludności cywilnej w ramach struktur zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. Jeśli wyniki kontroli jasno wskazują, że w czasie pokoju państwo nie potrafi stworzyć skutecznego systemu, który chroniłby mieszkańców kraju, to w jaki sposób zapewni im bezpieczeństwo w czasie wojny? Na to pytanie chyba nikt dzisiaj nie potrafi odpowiedzieć. 

Przygotowania obronne w innych państwach UE i NATO 

 

Skoro w naszym kraju istnieje problem z przygotowaniem obronnym władz, warto sprawdzić, jak wyglądają rozwiązania podobnych kwestii u naszych partnerów należących do Unii Europejskiej i NATO, szczególnie tych na wschodniej flance, których percepcja zagrożeń wygląda podobnie jak w Polsce – bez wątpienia należą do nich państwa bałtyckie.

W Estonii obrona narodowa ma charakter kompleksowy i wyraźnie łączy zdolności militarne państwa z potencjałem instytucji publicznych oraz wymiarem społecznym. 

System obronny tego kraju został zbudowany na sześciu podstawowych filarach, do których możemy zaliczyć: obronę wojskową, cywilne wsparcie dla obrony wojskowej, działania międzynarodowe, bezpieczeństwo wewnętrzne, utrzymanie ciągłości działania państwa oraz komunikację strategiczną[2]. Potwierdzeniem tak przyjętych założeń polityki obronnej było chociażby przeprowadzone w 2018 roku ćwiczenie „Still”. Wzięły w nim udział, oprócz estońskich i sojuszniczych sił zbrojnych, instytucje państwowe oraz najwyższe władze z prezydentem na czele, a jednym z celów akcji było sprawdzenie funkcjonowania państwa w warunkach stanu wojennego. 

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka