Obejrzałam fragment konferencji Patryka Jakiego i Tobiasza Bocheńskiego sprzed Uniwersytetu Warszawskiego. Widzieliście?
Dlaczego nie na kampusie uniwersyteckim?
Wiem, że sprawa jasna dla przeciętnego człowieka:), ale dla porządku przytoczę: władze uczelni odmówiły im możliwości zorganizowania spotkania ze studentami na UW. Powód - upolitycznienie. Czarzasty mógł zawitać w te progi, Żurek również, Tusk - wiadomo:), ale oni - nie. Argumenty o podwójnych standardach nie robią już na nikim wrażenia.
Uniwersytet nie chce akademickich rozmów:) Uniwersytet? Czy w ogóle ktokolwiek chce dzisiaj rozmów?
W tym punkcie się znajdujemy.
Młodzi ludzie... Boże...
W pewnej chwili podbiega jakaś studentka. Nie wie nic. Naprawdę nic. Krzyczy, ale jakoś tak nieszczerze - ot, występ (coś w rodzaju Jachiry). Lecą hasła w stylu "mieliście wylane na młodych ludzi", "macie faszystowskie poglądy", "wasza polityka to polityka z myślą o kolegach miliarderach; ludzi macie gdzieś", "jesteście tu z tymi, którzy chcą ludzi wrzucać do rzeki i mordować" (to o ROGu). Słowem: zlepek emocjonalnych haseł wdrukowanych przez "wolne media", a wszystko okraszone jakimiś minami, uśmieszkami, łapaniem się za głowę i nagradzane okrzykami poparcia, brawami studenckiej braci zgromadzonej nieopodal...
Nikt się nie wyłamał. Nie zaprotestował. Boją się wykluczenia, a i perspektywa egzaminów odbiera odwagę.
To jest naprawdę załamujące.
"Wołaj do Nieba, cudu potrzeba!"
I jeszcze jedno: zdałam sobie sprawę z wielkiej odwagi Charliego Kirka (zwłaszcza tej z początków marszu przez uniwersytety; potem był już gwiazdą i łatwiej było mu znosić lekceważenie, agresję). No dobrze, użyję nieeleganckiego zwrotu: "miał facet cojones", bo zapewne nie przypuszczał, że to jednak naprawdę ODWAGA... Czas zweryfikował.
Wielki szacunek dla Jakiego i Bocheńskiego za odwagę i pokorę.
Czy formuła "Zmień nasze zdanie" przyniesie efekt...?
Powtórzę: "Wołaj do Nieba, cudu potrzeba!", bo naprawdę nie wiem, czy to ugór, czy może jednak pustynia.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)