Elżbieta Zapendowska: "muzyka (sanah) jest koszmarna", "bardzo sympatyczna, ładniutka dziewczynka" (i to bynajmniej nie był komplement), "myślałam, że ona jest z Białorusi (...), Białorusią tak jechało", EZ zasugerowała też, że artystka nie zawsze rozumie, jak interpretować teksty.
To było i jest zaproszenie do hejtu.
Tak, tak, to ta sama Zapendowska, która pouczała jednego z uczestników Must Be the Music: "jakieś bogoojczyźniane teksty, patriotyzmy - to jest coś okropnego. Nie idź tą drogą!"
Zapendowska ma czuja (slang młodzieżowy z lat osiemdziesiątych;)) :) Bardzo szybko pojęła, że sanah nie tylko nie będzie biegać po scenie z, za przeproszeniem, gołym cycem:), co ewentualnie można byłoby jej wybaczyć, ale też nie zaangażuje się w politykę po jedynej słusznej owsiakowej stronie:) "nie nasza jest":)
No, dziewczyna do odstrzału. Jak nic:)
Boże, jakie to wszystko brudnoprzewidywalne (mój leśmianizm;) )
Ale już za późno:)
Rozwijając Rilkego...
Przepiękna muzyka sanah do słów Jacka Cygana.
A niżej RMR w tłumaczeniu Mieczysława Jastruna
"Co zrobisz, gdy ja umrę, Panie?
Jam dzban twój (kiedy zbiję się w kawały?)
Jam napój twój (kiedy się kwaśny stanie?)
Jam twe rzemiosło, twe ubranie,
beze mnie stracisz sens twój cały.
Beze mnie, po mnie, dom postradasz,
w którym cię bliskie słowa grzały.
Spadnę z twych ciężkich stóp, jak spada
ten, którym jest twój aksamitny sandał.
Twój płaszcz nie będzie ci osłoną.
Twój wzrok, który, jak ciepłym łożem
wdycham policzkiem moim, Boże
szukać mnie będzie w każdej porze,
aż go utuli o wieczorze
obcych kamieni zimne łono.
Co będzie z Tobą? Ja się trwożę."



Komentarze
Pokaż komentarze (134)