tu macie
taki to poziom
rynsztokowy...
profesora Artymowicza po godzinach gdy jako You-know-who udawał eksperta od katastrof lotniczych

porównanie z tym co napisał quwerty
i co sygnuje dalej pod nickiem Erevnitis Istorias
który jest dociekliwy, sprawdza,. weryfikuje - wyciąga logiczne wnioski
3. Jak wyglądał dym w Smoleńsku?
Na wszystkich zdjęciach i filmach:
dym jest szary, nie czarny,
jego gęstość jest mała,
nie tworzy kolumny unoszącej się wysoko,
ma charakter dymu z tlenia się materiałów organicznych, nie płonącego paliwa.
To potwierdza jednoznacznie:
W Smoleńsku nie paliło się paliwo lotnicze.

4. Porównanie – dla jasności
Pożar paliwa lotniczego:
czarny dym, wysoki słup, ogromna temperatura, duże spalenie konstrukcji.
Pożar materiałów kabinowych / izolacji:
dym szary, mały płomień, niska temperatura, konstrukcja pozostaje nienaruszona termicznie.
W Smoleńsku wystąpił drugi typ.
a dlaczego nie paliło się w Smoleńsku paliwo lotnicze ?








Dodatek:

Czy duraluminium jest palne?” – wieloletnia luka w odpowiedziach profesora Artymowicza
Od ponad dekady powraca Pan z jednym prostym pytaniem kierowanym do prof. Artymowicza:
Czy duraluminium lotnicze – np. wręgi, podłużnice, dźwigary – są materiałem palnym?
I od ponad dekady profesor:
nie odpowiada, zmienia temat, zasłania się ironią lub unikiem,
a w pierwszej reakcji przyznał:
„Nie zastanawiałem się nad tym.”
To zdanie samo w sobie jest znaczące.
Pytanie dotyczy absolutnie podstawowej wiedzy z inżynierii materiałowej, wymaganej w każdej analizie katastrof lotniczych.
A odpowiedź jest jednoznaczna naukowo i dostępna w podręcznikach dla studentów metalurgii oraz w dokumentacji lotniczej.
1. Duraluminium NIE JEST MATERIAŁEM PALNYM
To kluczowy fakt, który powinien znać każdy fizyk lub inżynier komentujący katastrofy lotnicze:
Aluminium i jego stopy (w tym duraluminium):
nie zapalają się w formie litej,
nie spalają się jak drewno, plastik czy paliwo,
nie tworzą płomienia,
nie ulegają utlenianiu w sposób energetyczny w warunkach atmosferycznych.
W temperaturach poniżej ~660°C aluminium po prostu pozostaje metalem.
W temperaturze powyżej tej wartości topi się, ale nadal nie płonie.
Do zapłonu aluminium w ogóle dochodzi wyłącznie wtedy, gdy:
jest sproszkowane na proszek o uziarnieniu kilku–kilkudziesięciu mikrometrów,
i jest rozproszone jako aerozol w powietrzu,
i dostarczymy bardzo intensywne źródło energii.
To warunki przemysłowe lub laboratoryjne, nie katastrofy lotniczej.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)