

,,






Nie da się tego przekonująco wyjaśnić jako „element wbity przez skrzydło uderzające w brzozę z prędkością ok. 76 m/s”, bo obraz śladu nie pasuje ani do dynamiki uderzenia, ani do mechaniki penetracji drewna, ani do stanu samego elementu.
To nie jest energia „delikatnego osadzenia” elementu w korze. Taki element albo przeciąłby, rozszczepił i wyrwał drewno, albo sam uległby silnemu zgięciu, pofałdowaniu, zerwaniu krawędzi, skręceniu. Tymczasem na zdjęciu widać raczej płaski, spokojnie leżący / przytknięty fragment, bez oczywistych cech gwałtownego, głębokiego wbicia.
Druga sprawa: żeby taki płaski element został wbity w brzozę, musiałby uderzyć w nią krawędzią, niemal jak nóż lub klin. Ale widoczny fragment wygląda jak cienka listwa/fragment poszycia z otworami, ustawiony raczej powierzchniowo względem drewna. Płaski element lecący z dużą prędkością nie „wchodzi” w drewno elegancko całą płaszczyzną. On się wygina, odbija, tnie krawędzią albo rozpada. Tu nie widać klasycznego kanału penetracyjnego: brak głębokiego rozcięcia, brak wyraźnego rozklinowania drewna, brak promienistych pęknięć i brak masywnego wyrwania włókien odpowiadającego impaktowi z dużą prędkością.
Trzecia rzecz: otwory w elemencie wyglądają na zachowane dość regularnie. Gdyby fragment został oderwany ze skrzydła w strefie kontaktu z brzozą i następnie wbity w pień, należałoby oczekiwać przynajmniej częściowo: owalizacji otworów, rozdarć przy otworach, miejscowego zgniecenia, skręcenia, zawinięcia krawędzi albo śladów silnego tarcia. Oczywiście fotografia jest niewyraźna, ale na tym ujęciu element wygląda zbyt „czysto” i zbyt geometrycznie jak na skutek brutalnej kolizji skrzydło–drzewo przy tej prędkości.
Czwarta sprawa jest jeszcze ważniejsza: ruch skrzydła względem brzozy był ruchem przelotowym, styczno-poprzecznym. Fragmenty oderwane od skrzydła powinny zasadniczo kontynuować ruch w kierunku lotu, z ewentualnym rozrzutem wynikającym z rotacji, deformacji i odbicia. Aby element został wbity w pień, musiałby uzyskać znaczną składową prędkości normalną do powierzchni pnia. I tu powstaje dylemat: jeżeli ta składowa była mała — element nie powinien się wbić; jeżeli była duża — ślad w drewnie i deformacja elementu powinny być znacznie gwałtowniejsze niż to, co widać.
Piąta rzecz: samo otoczenie śladu wygląda bardziej jak miejscowe obdarcie, przyłożenie, zahaczenie albo późniejsze osadzenie fragmentu w uszkodzonej miazdze pnia, a nie jak efekt pocisku metalowego wbitego z dużą energią. Brakuje typowego obrazu „uderzenia penetracyjnego”: wejściowego rozcięcia, zagłębienia, rozprysku włókien, śladów kompresji drewna po bokach i wymuszonego toru wnikania.
Dlatego najuczciwsza konkluzja brzmi:



Komentarze
Pokaż komentarze