Krzysztof Leski od pewnego (zbyt długiego) czasu nie pisze w s24. Wcześniej zniknął na tydzień, by potem wrócić. Liczyłem, że tak będzie i tym razem. Niestety ostatnią notkę napisał 2.02. i okoliczności każą przypuszczać, że sprawa jest poważniejsza.
Nie chcę tutaj beatyfikować Leskiego, sam trochę prowokował agresję, która go spotykała. Próbowałem mu nawet doradzać, że nie powinien „śmieciować” tylko „banować”. Przyczyną jego odejścia mogły też być zbyt wysokie wymagania postawione Igorowi Janke.
Czułbym się jednak źle gdybym teraz nie napisał, że bardzo lubiłem blog Krzysztofa Leskiego i że bez niego s24 uważam za istotnie gorszy. Leskiego cenię jako rzetelnego dziennikarza, a to rzadkie zjawisko nie tylko w s24. Wykonywał kawał dobrej roboty. Śledził ważne transmisje, monitorował media, szperał po dokumentach sejmowych, studiował ustawy. Wszystko po to, żeby pisać mądre, krótkie komunikaty, niosące istotne informacje. Taki blog był szczególnie przydatny osobom, które, jak ja, prawie nie oglądają telewizji. Przyznam się, że często był dla mnie pierwszym źródłem informacji. Potem zaglądałem na inne strony, które zresztą zwykle linkował. Miewał wpadki, które czasem mu wytykałem, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że nie manipuluje informacjami. Był trudnym dyskutantem, nieufnym, schowanym za podwójną gardą, unikał odpowiedzi na niektóre moje pytania. Trudno było mu napisać dziękuję czy przyznać rację. Nie zawsze pisał na najbardziej interesujące mnie tematy, miał też chyba inne sympatie( czy bardziej antypatie) polityczne niż ja, ale nie epatował nimi. Często nie zgadzałem się z nim. Piszę o tym, żeby było jasne, że mimo to uważam jego blogowanie za bardzo wartościowe i inspirujące.
Właśnie uświadomiłem sobie, że piszę w czasie przeszłym i zrobiło mi się jakoś smutno. Dlatego zmienię formę.
Niezależnie czy Pan wróci, Panie Krzysztofie, chciałem podziękować Panu za wszystkie teksty, które Pan dla mnie napisał. Chciałbym też przekonać Pana, że powinien Pan bardziej myśleć o tych, którzy Pana szanowali niż o tych, którzy Pana obrażali i pisać dla nas nadal. Gdyby jednak Pan nie wracał do s24, to życzę chociaż powrotu do telewizji publicznej. Właściwie to powinienem tego życzyć telewizji publicznej, a nie Panu.
Chciałbym też prosić wszystkich, którzy tu zajrzą, a myślą podobnie do mnie, żeby zostawili swój pozytywny komentarz. Mój blog nie jest popularny ale może Pan Krzysztof tu zajrzy. Popularni blogerzy mogliby też napisać coś u siebie. Zwłaszcza ci, którzy go znają osobiście. Można też dopisać się do jego ostatniej notki.
Nie wiem, czy Pan tu zajrzy, Panie Igorze, ale Pan też powinien spróbować jakoś rozwiązać problem.
Na koniec apel do obrażających Leskiego. Powstrzymajcie się od tego. Przynajmniej tutaj i teraz. Byłoby najpiękniej gdybyście napisali mu - wybaczam i proszę o wybaczenie (dopisane 20:12).
P.S. Miałem lepszy tytuł nawiązujący do starego, wzruszającego filmu, ale przezornie wpisałem w wyszukiwarkę i znalazłem to:
http://ufka.salon24.pl/37452,leski-wrooooooccc
Zwracam uwagę na datę. Daje nadzieję.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)