16 obserwujących
185 notek
181k odsłon
  321   4

Czy Putin uratował życie tysiącom Polaków?

Jack Mac Lase
Jack Mac Lase
Od końca roku 2020 do początku 2022 mieliśmy 3 duże fale umieralności Polaków. Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę śmiertelność systematycznie spada osiągając pod koniec sierpnia tego roku pułap poniżej 7 000 zgonów w tygodniu.

Pamiętamy, że w lutym tego roku przygotowywano nas do kolejnej fali kowida, chyba już piątej, choć z wykresu śmiertelności zamieszonego powyżej wyglądała raczej, że czwartej. Na powyższym rysunku, który wykonałem na podstawie danych GUS, przedstawiłem umieralność tygodniową od 1 stycznia 2020 do 28 sierpnia roku 2022. Ja pisałem we wcześniejszym poście o śmiertelności Polaków, w poprzednich latach średnio tygodniowo umierało około 7500 ludzi. Jak widać na powyższym wykresie przez większą część roku 2020 umierało około 8000 obywateli Polski tygodniowo. I niespodziewanie od połowy października tego roku zgonów zaczęło przybywać osiągając maksimum w tygodniu między drugim, a ósmym listopada. Potem zgonów zaczęło ubywać osiągając minimum w połowie lutego 2021 i śmiertelność ponownie zaczęła rosnąć osiągając maksimum na przełomie marca i kwietnia tego roku. Od tego momentu liczba zgonów zaczęła maleć, by w lecie spaść nawet poniżej 7 500 tygodniowo. Czyli pod koniec roku 2020 i na początku 2021 mieliśmy kolejno dwie fale dużej umieralności w krótkim odstępie czasu, potem długa przerwa i kolejna fala umieralności pojawiła się pod koniec 2021 roku osiągając maksimum w połowie grudnia. Ponownie umieralność zaczęła rosnąć w lutym 2022 roku i nagle niespodziewanie zaczęła systematycznie spadać osiągając w maju pułap poniżej 7 500 zgonów tygodniowo. Pod koniec sierpnia liczba zgonów w tygodniu spadła nawet poniżej 7 000.

Jakiś cud się stał. Tym cudem mógł być wybuch wojny na Ukrainie 24 lutego tego roku, który zaburzył plany nadzorców pandemii w Polsce. Wtedy to ruszyła nawała uchodźców z Ukrainy, których nikt nie badał na przenoszenie chorób zakaźnych. Mogli mieć nie tylko kowid, ale cholerę, gruźlicę, żółtaczkę, tyfus, a co niektórzy, jak np. uciekinierzy z Krymu, nawet gorączkę krwotoczną krymsko - kongijską i inne śmiertelne choroby, że o dżumie nie wspomnę, bo ponoć i takie przypadki tam się zdarzały. I mimo to śmiertelność systematycznie spadała do końca sierpnia tego roku.

Żeby uzmysłowić czytelnikom ilu Polaków zmarło nadprogramowo wezmę pod uwagę tylko tygodnie, w których śmiertelność była wyższa niż 12 000 i porównam ze średnią śmiertelnością 8 000.

Weźmy pierwszy okres od 19 października do 13 grudnia 2020 roku. Wciągu tych ośmiu tygodni zmarło łącznie 112 439, a powinno 8 x 8 000 = 64 000. Czyli nadmiarowo zmarło ​48 439 ludzi. To tak, jakby w ciągu dwóch miesięcy zniknęły takie miasta jak Bełchatów czy Kołobrzeg. I nie było rabanu w mediach. Ciekawa sprawa. Ludzie przejmują się śmiercią dziewczynki w Winnicy, czy zbombardowaniem ludności Buczy, a w Polsce w ciągu dwóch miesięcy znika dość spore miasto z nieznanego powodu i cisza. Teraz przyjrzę się drugiemu okresowi zwiększonej śmiertelności. Też tylko tygodnie, w których było powyżej 12 000 zgonów. Okres ten rozpoczyna się 22 marca 2021 i trwa do 18 kwietnia. Kolejny tydzień był minimalnie poniżej 12 000 zgonów, ale zawsze poniżej, więc go nie wliczam. W ciągu tych czterech tygodni zmarło 53 026 osób. Powinno umrzeć 4 x 8 000 = 32 000. Czyli nadmiarowych zgonów jest 21 026. W ciągu miesiąca zniknęło miasto wielkości Mrągowa. I znowu cisza w mediach. I teraz trzeci okres wzmożonej umieralności obejmujący 7 tygodni od 15 listopada 2021 do 2 stycznia 2022. W kolejnym tygodniu było 11995, czyli poniżej 12 000, więc go nie wliczam. W ciągu tego okresu zmarło 93041. A powinno umrzeć 7 x 8 000 = 56 000. Nadmiarowo mamy 37 041 zgonów. To więcej niż liczą mieszkańców Nowy Targ czy Olkusz. I nikt tym się kompletnie nie przejmuje. Żaden dziennikarz śledczy nie docieka, co było powodem takiego pomoru. Łącznie nadmiarowych zgonów mamy 106 506 w ciągu tylko tych wymienionych przeze mnie okresów. Ponad sto tysięcy nieoczekiwanych trupów i nic. Nic się nie dzieje. Media milczą w tej sprawie. To tak jakby Polska stoczyła jakąś małą wojenkę. I nikogo to nie obchodzi. A co ciekawe, uśredniając nadmiarowe zgony w tym okresie, to wychodzi, że w pierwszej fali było trochę ponad 6 000 zgonów na tydzień, a w pozostałych dwóch powyżej 5 000. Czyli w każdej fali było mniej więcej tyle samo nadmiarowych zgonów mimo, iż od końca grudnia 2020 roku Polacy zaczęli się szczepić przeciw kowid. Wygląda jakby ktoś sterował liczbą śmierci. Warto się pochylić nad tym wnioskiem w obliczu tego, że znowu grozi nam się kolejną falą kowida. 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale