20 obserwujących
168 notek
162k odsłony
  1017   2

Stypendia wpływowych osób – czy żyjemy w świecie podstawionym?

Stypendia wpływowych osób – czy żyjemy w świecie podstawionym?Już Mikołaj Kopernik pokazał, że świat nie jest taki jak nam się wydaje. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, leżąc nad rzeką, że przez czas jak tam leży Ziemia obróciła się o kąt 32 stopnie tylko, że Słońce przemieściło się znad lasu nad górę. A jednak to Ziemia się obróciła. Następny przełom w sposobie pojmowania świata zrobił film „Matrix” sugerujący, że  możemy żyć w świecie całkowicie podstawionym. Oczywiście podobne koncepcje pojawiały się dużo wcześniej, ale nie miały takiej „siły rażenia”.
Media pokazują nam świat w jaki powinniśmy wierzyć.  Myślę o wszystkich mediach z internetem i plotkami pani Kasi włącznie. Oczywiście ten obraz jest sprzeczny wewnętrznie, bo różne media po swojemu interpretują fakty, a nawet tworzą własne fakty i dorabiają do nich historie. Weźmy przykład z ostatniego czasu jakim jest ujawnienie teczek TW Bolka, które zniszczyło piękny obraz Solidarności tworzony od ponad 25 lat. Prawdopodobnie niedługo „król Europy” zostanie zdemaskowany jako niemiecki agent „Oskar”. Pan Wyszkowski już w tej sprawie zawiadomił prokuraturę.  
Weźmy przykład międzynarodowy. Zamach na World Trade Center. Media głównego nurtu twierdzą, że to był zamach terrorystów arabskich, internet i inne media niszowe – że to wewnętrzna robota amerykańska tzw. operacja „fałszywej flagi”, w której swoje brudne łapska maczali oczywiście amerykańscy Żydzi, czego dowodem miało być, że Żydzi tysiącami nie stawili się do pracy w WTC i Pentagonie dnia 11 września 2001 roku. Media głównego nurtu nie tylko w Polsce coś tam wyjaśniały, że Żydzi  mieli święto Rosz Ha-Szana i dlatego nie przyszli do roboty. W tej sprawie zabrał głos Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP:

„W ataku na WTC 11 września 2001 zginęło ponad 400 Żydów. Około 14% ofiar ataku to Żydzi. Odpowiada to (lekko przewyższa) procentowi Żydów mieszkających w Nowym Jorku (według danych z roku 2002 – 12%).
Święto Rosz Ha-Szana przypadało w roku 2001 o tydzień później (18 września), ale nie ma to znaczenia w kontekście tej sprawy, ponieważ informacja, jakoby Żydzi nie znajdowali się wśród ofiar ataku 11 września 2001 – jest totalnym kłamstwem.
Konspiracyjne teorie obwiniające Izrael za atak pojawiły się już następnego dnia (czyli 12 września 2001) w syryjskim dzienniku Al Thawra. Trzy dni później ten sam dziennik wystąpił z kłamstwem, że „4000 Żydów było nieobecnych tego dnia w pracy””.

Oczywiście i to, że 400 Żydów zginęło w zamachu może być prawdą i to, że 4000 Żydów nie przyszło tego dnia do pracy też może być prawdą. Wyjaśnienie jest prozaiczne. Jeśli te 400 Żydów zajmowało kierownicze stanowiska i dostali pieniądze na pensje dla dodatkowych 4000 pracowników, a ci pracownicy nie byli potrzebni, bo dotychczasowymi siłami doskonale sobie radzono, więc szkoda było zmarnować te dodatkowe pieniądze przeznaczone na dodatkowe pensje, a jeszcze przełożeni widząc, że podwładni tak dobrze sobie radzą z pracą, podwyższyliby normy. A zatrudniać nowe osoby to nonsens, bo trzeba by było je szkolić, poza tym te osoby mając mało pracy chodziłyby po biurach i zawracały głowy innym pracownikom. I ani robota nowych pracowników nie byłaby zrobiona i robota starych pracowników również. Wiec zatrudniono fikcyjnych pracowników. Ktoś podpisywał się za nich na liście obecności, używał ich kart magnetycznych do otwierania drzwi, że to niby chodzą po biurze i oczywiście ktoś pobierał ich pensje. Wiadomo, że Żyd z ofertą takiej fikcyjnej pracy nie zgłosi się do goja, bo goj mógłby go wysypać, a w takiej sytuacji trzeba "zatrudniać" zaufanych ludzi. Wiec 11 września te 4000 Żydów nie przyszło do pracy, nie dlatego, że ktoś ich ostrzegł, tylko dlatego, że nigdy tam nie przychodzili. Ale zarówno internet i niszowe media, jak i media głównego nurtu nie podadzą tak trywialnego wyjaśnienia, tylko zasypują nas niedomówieniami, insynuacjami, żeby rozbudzać odruchy antysemickie w społeczeństwie. Widać, że ci sami ludzie panują nad mediami głównego nurtu, mediami niszowymi i internetem i z jakiś powodów mają interes w  podsycaniu niechęci, a wręcz nienawiści wobec Żydów. Może się okazać, że są to inni Żydzi mający olbrzymie wpływy w świecie, wierzący bezgranicznie Torze i Talmudowi posługujący się Kabałą i dążący do realizacji jakiś tam proroctw względem własnego narodu. Pewien opis sytuacji daje portal wolne media:

„Ale ofiary zwierząt, które były złe, nie wystarczały by zaspokoić żądzę krwi Jahwe, więc podniósł stawkę, żądając ofiar z ludzi. Ponadto, nawet nakazał swoim wyznawcom holokaustu ofiary z własnych dzieci: »Wtedy bóg rzekł:” Weź twego syna, jedynego syna, Izaaka, którego miłujesz, i idź do krainy Moria. Złóż go tam w ofierze na jednej z gór o której ci powiem” (Rdz 22, 2).
Żydzi, dokładnie znający upodobania boga, składali wielkie ofiary holokaustu, kiedy tylko prosili o przysługę lub pomoc w trudnych czasach : „Jefte przysiągł panu:” Jeżeli dasz w moje ręce Amonitów, cokolwiek będzie wychodziło z drzwi mojego domu na spotkanie ze mną, kiedy wrócę z tryumfem od Amonitów, będzie należeć do pana, i złożę go jako ofiarę całopalną” (Sdz 11:30,31).
Za pozwolenie na powrót do ziemi obiecanej, bóg rzekomo domagał się od nich „6 milionów całopalnych ofiar”, więc arcykapłani zinterpretowali proroctwo „Tory”, które brzmi: „Powrócicie” (ze względu na błąd w pisowni, kapłani zinterpretowali w ten sposób: „Powrócicie, minus 6 milionów”).
To samo-ustanowione proroctwo – bez spełnienia go powrót do ziemi obiecanej, nie byłby możliwy – w 1919 doprowadziło do „przypadku proroctwa 6 milionów”. Na podstawie Deklaracji Balfoura w 1917 roku zagwarantowane zostało powstanie państwa Izrael, i powrót rozproszonych żydów do „ziemi obiecanej”. Przywódcy żydowscy w tym czasie spodziewali się w 1920 migracji swych braci na „ich ziemie”. Ale zanim nastąpiłby ten powrót, według błędnie zinterpretowanego proroctwa, musiało zniknąć „6 milionów” z nich.
W rzeczywistości organizacje żydowskie ogłosiły już w 1919 roku „holokaust 6 milionów”, mający wtedy miejsce na Ukrainie: „Sześć milionów mężczyzn i kobiet umiera; osiemset tysięcy dzieci woła o chleb. I ten los nie powstał z ich własnej winy, nie przez przekroczenie prawa bożego i ludzkiego, ale przez straszną tyranię wojny i sfanatyzowaną żądzę żydowskiej krwi. W tym zagrożonym holokauście ludzkiego życia” („The American Hebrew”, 31.10.1919, NBR. 582).”

I dalej  w tym artykule możemy przeczytać:

„„Liczby te są ważne, Powiedział Hilberg (jeden z najbardziej znanych historyków żydowskiego holokaustu). Są też bardzo ważne z bardzo prostego powodu – nazywaj go religijnym, jeśli chcesz” (Guttenplan w The Atlantic Monthly, Boston, USA, luty 2000).
Prominentni syjoniści próbowali wmówić swojemu bogowi (Jahwe) by uwierzył, że złożyli mu ofiarę całopalenia „6 milionów”, aby zdobyć jego zgodę na powrót do ziemi obiecanej i założenia Izraela. Mieli nadzieję, że zmuszając cały świat, aby powtarzał ich „cierpienie 6 mln”, i składał im pokłon zgodnie z najbardziej do tej pory udaną opowieścią, Jahwe mógłby zostać oszukany również przez to oświadczenie „6 mln całopalenia”. Jednak Jahwe wiedział od początku, że tylko chcieli go oszukać. Ale nawet on był oszołomiony śmiałością i bezczelnością własnego „żmijowego plemienia”, które Jezus również łagodnie potraktował jako „kłamców od samego początku”.”

Może się okazać, że prominentni, pobożni Żydzi uznali, że coś z tymi 6 milionami poszło nie tak i dążą do kolejnej rzezi Żydów, żeby przypodobać się swojemu bogu, kimkolwiek on jest.
A teraz powróćmy na nasze podwórko i do rzeczywistości podstawionej. Na naszym terenie działaFundacja Batorego, o której możemy przeczytać na jej własnej stronie:

„Fundacja im. Stefana Batorego, założona w 1988 roku przez George'a Sorosa, amerykańskiego finansistę i filantropa, oraz grupę przywódców polskiej opozycji demokratycznej lat 80-tych, jest niezależną, niedochodową organizacją pozarządową o statusie organizacji pożytku publicznego, zarejestrowaną w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem 0000 101194.
Celem Fundacji jest wspieranie rozwoju demokracji i społeczeństwa obywatelskiego – społeczeństwa ludzi świadomych swoich praw i obowiązków, angażujących się w sprawy swojej społeczności lokalnej, swojego kraju i społeczności międzynarodowej.”

Wiemy, że ta fundacja wspiera lewicowe programy dezintegrujące tradycyjne społeczeństwo dotacjami i stypendiami, a George Soros zabezpiecza wpływy imperium Rotszyldów w świecie. Na dwudziestopięciolecie fundacji „Gazeta Wyborcza" wysmarowała artykuł podsumowujący jej działalność. I co w nim czytamy?
„W tym czasie wydała na działalność 403 mln zł, wypłaciła 15,2 tys. dotacji oraz ufundowała 5,8 tys. stypendiów.”

5800 w ciągu 25 lat to w sumie niewiele i wydaje się, że jest to elitarne stypendium i warto się nim pochwalić, jeśli otrzymało się takowe. I co dalej czytamy w artykule z „Wyborczej”?

„- Fundacja ma politycznych wrogów, głównie na skrajnej prawicy - mówi Aleksander Smolar. - Kiedyś przeciw nam prowadziło ostrą kampanię Radio Maryja. Byliśmy przez te środowiska często postrzegani jako przedstawiciele wrogich, obcych sił, masonerii, plutokracji, które knują przeciw Polsce. Paradoksalnie podobne zarzuty płynęły ze strony środowisk radykalnie lewicowych. W obu chodziło o model transformacji, który fundacja wspiera - opowiada Smolar.”

No proszę, prawica jest wrogiem fundacji, więc kto jak kto ale Wojciech Cejrowski – stary katol i prawicowiec powinien być wrogiem numer jeden tej fundacji i brzydzić się jej stypendiami i dotacjami. I co czytamy w dalszej części artykułu w „Wyborczej”?

„- Zawsze dbaliśmy o to, żeby wysyłać na stypendia ludzi o bardzo różnych poglądach: z lewicy i z prawicy - dodaje Ewa Kulik. - Jednym z pierwszych stypendystów był Wojciech Cejrowski. Stypendystami byli także Jarosław Gowin i Adam Glapiński [polityk związany z Porozumieniem Centrum, potem z PiS].”

Sprawdziłem życiorysy pana Cejrowskiego i w Wikipedii i na jego stronie cejrowski.com i nie znalazłem żadnej wzmianki o tym stypendium. Może coś przeoczyłem, albo z jakiś powodów pan Cejrowski zachowuje w tajemnicy uczestnictwo w tym stypendium. Ja zawsze się chwalę stypendiami, które otrzymałem, mówię co tam robiłem i pokazuję wyniki, którymi są publikacje naukowe, rozdziały książek ipatenty. A pan Cejrowski zawsze ma tyle do powiedzenia na różne tematy, ale w sprawie stypendium Batorego milczy jak zaklęty. Nie tylko nie mówił co tam robił, ale nawet nie mówi, że takowe dostał. A wygląda na to, że to stypendium bardzo pomogło mu w karierze. Ciekawe czy to stypendium już się skończyło, czy nadal trwa i pan Cejrowski właśnie tak się zachowuje i mówi to, co mocodawcy z rodziny Rotszyldów od niego oczekują. Wygląda na to, że Rotszyldowie obstawili swoimi ludźmi i media lewicowe i prawicowe i słyszymy jakiś bełkot i z lewa i z prawa i nikt nam prawdy nie mówi, tylko podstawia rzeczywistość urojoną.
Ale zostawmy Cejrowskiego i spójrzmy na naszych czołowych polityków. Portal wirtualnapolonia.comdonosi:

„Beata Szydło, kandydatka tego środowiska na premiera, to zwolenniczka członkostwa w UE i NATO, a także jak jej koledzy i koleżanki z PiS „strategicznego partnerstwa” z USA. Nie powinno to dziwić, w końcu była uczestniczką programu „The International Visitor Leadership” organizowanego przez amerykański Departament Stanu. Mam on w założeniu kształcić liderów politycznych w „zaprzyjaźnionych krajach”. Nie można się do niego zgłosić ot tak z ulicy – trzeba zostać wytypowanym. W przeszłości wzięli w nim udział tak „niezależni” i „patriotyczni” politycy jak: Donald Tusk, Mieczysław Rakowski, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz, Bronisław Komorowski czy Aleksander Kwaśniewski. Teraz wyobraźmy sobie medialną histerię, gdyby podobne „stypendia” fundowało inne mocarstwo.”

Ciekawe, że nikt z tych polityków w swoich kampaniach wyborczych nie chwalił się nawet uczestnictwem w tym prestiżowym programie do którego „Nie można się do niego zgłosić ot tak z ulicy – trzeba zostać wytypowanym”, nie mówiąc już o tym, co tam robił i jakie są namacalne rezultaty uczestnictwa w takim stypendium. Sądząc po przebiegu wyborów w Polsce to stypendium jest kluczowym elementem do sprawowania władzy w Polsce. Pospólstwo może sobie głosować jak chce, ale i tak „nasz człowiek” zostanie wybrany, bo „my” ustalamy możliwości wyboru. Widać, że mimo, iż zmieniła się partia rządząca, to następuje kontynuacja polityki poprzedniej ekipy, czyli „uchodźcy syryjscy” zostaną przyjęci do Polski i Polska nie wyklucza interwencji zbrojnej w Syrii. Pod koniec rządów Platformy Obywatelskiej polskie F16 ćwiczyły w Izraelu, a obecnie Polska nie wyklucza wysłania czterech F16 na wojnę w Syrii. Może się okazać, że od wylotu do Izraela nasze F16 nie wróciły do Polski, tylko czekają tam na rozkaz do podjęcia akcji, co już sugerowałem w jednym z moich wpisów.  
Jak widać na powyższych przykładach żadne media, ani prawicowe, ani lewicowe nie podają prawdy, a co najwyżej półprawdy i w zależności od etapu historycznego kreują nasze widzenie świata.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale