9 obserwujących
139 notek
104k odsłony
634 odsłony

Kenia - moja podróż, część X - Diani Beach

Jacek Jaworski
Jacek Jaworski
Wykop Skomentuj2

Pisałem już w poprzednim moim wpisie, że kolejnym moim celem było Diani Beach. Matatu zostawiło mnie na głównej drodze w sporej odległości od morza. Nie wiedziałem, gdzie jest jakiś w miarę tani hotel, więc wziąłem autorikszę, która za 3 USD przewiozła mnie może jakieś 300 m do, ponoć najtańszego w okolicy, hotelu za 25 USD na dzień. Od hotelu do plaży było może półtora kilometra. Pani w recepcji powiedziała mi, że nie mam się co martwić, bo transport jest tani i autoriksza kosztuje 25 centów (25 szylingów kenijskich). Jak się później okazało dla mnie to nie było 25 centów tylko od 50 centów do 3 dolarów. Z resztą wszędzie dla mnie wszystko było bardzo drogo, drożej niż w Polsce. Zapoznana murzynka (na zdjęciu poniżej) powiedziała mi, że tylko biali chodzą na piechotę, bo murzyni jeżdżą autorikszami. W sumie mnie to nie dziwiło. Tak samo powiedziała, że biali w zasadzie wyłącznie robią zakupy w lokalnym supermarkecie. W supermarkecie ceny były ustalone i opisane na produktach, a na bazarze do negocjacji i dużo wyższe dla białych niż ceny w supermarkecie. Chociaż dla murzynów ceny na bazarze były niższe niż w supermarkecie.


image


Nawet zrobiliśmy eksperyment naukowy. Jeśli ja kupowałem na targu np. banany, to były dużo droższe niż, gdy ona je kupowała. Ale to nie wszystko. Jak już pewnie pisałem, w hotelach, gdzie zostawałem dłużej niż na jedną noc, gdy nie zabrałam ze sobą wszystkich pieniędzy, lub nie zabezpieczyłem kłódką plecaka, to personel w czasie sprzątania podkradał 1 - 2 USD. W Diani Beach byłem kilka dni. Pewnego dnia sprzątaczka zaskoczyła mnie, gdy byłem w pokoju, więc wyszedłem, żeby jej nie przeszkadzać i poszedłem popływać w hotelowym basenie, który jest na zdjęciu powyżej. Zostawiłem w kieszeni spodni portfel, w którym było 30 USD. Spodnie wcale nie były na wierzchu. Przykryłem je innymi ubraniami. Na nic to się jednak nie zdało. Sprzątaczka dała radę i wypłaciła sobie 10 z 30 USD. Zwierzyłem się z tego murzynce, która jest na powyższej fotografii. Wyjaśniła mi ten stan rzeczy. Powiedziała, że wy biali dostajecie od swoich rządów pieniądze, to gdy jesteście u nas to musicie się z nami podzielić. Skłoniło mnie to do przemyśleń. W sumie zgodnie z tą logiką murzyni nie kradli i nie naciągali gości z zagranicy, tylko zabierali to, co w ich mniemaniu, słusznie im się należało. Czyli sprzątaczka to ludzka pani. Mogła zabrać wszystko, a zabrała tylko 10 USD. Podzieliła się ze mną, żebym miał za co wrócić do swojego kraju, żeby wziąć od rządu pieniądze. Ale murzyni kenijscy nie są w tym procederze odosobnieni. Mój przyjaciel profesor był na konferencji w Portugalii. W pokoju zamykanym na klucz, do którego miał dostęp tylko on i mała grupka doktorantów nieopatrznie na krótki czas zostawił portfel ze 150 euro. Gdy wrócił w portfelu zostało tylko 50 euro. Jak się później dowiedział w Portugalii jest przyzwolenie społeczne na okradanie cudzoziemców, bo Portugalczycy są biedni, a obcokrajowcy bogaci. Ale dajmy spokój Portugalczykom i Kenijczykom. U nich okradanie obcych to taki ludowy zwyczaj. Ale istnieje nacja, która okradanie obcych ma nakazane w religii. Czytając Stary Testament, czyli Torę Jahwe nakazuje Żydom obrabowanie Egipcjan:

"21 Sprawię też, że Egipcjanie okażą życzliwość ludowi temu, tak iż nie pójdziecie z niczym, gdy będziecie wychodzić. 22 Każda bowiem kobieta pożyczy od swojej sąsiadki i od pani domu swego srebrnych i złotych naczyń oraz szat8. Nałożycie to na synów i córki wasze i złupicie Egipcjan»."

I Żydzi do czasów współczesnych kierują się tym zaleceniem. Jeden ze znajomych opowiadał mi, że jego dziadkowie na wsi ukrywali Żydów w swoim domu w czasie drugiej wojny światowej. Pewnej nocy Żydzi zniknęli zabierając dziadkom pieniądze i cenne przedmioty. Widać, że zalecenie Jahwe nie jest jakimś martwym prawem. Tora Torą, ale ponoć ważniejszym dla pobożnego Żyda jest Talmud. Jak można przeczytać w książce Augusta Rohling "Tajemnice Talmuda" Talmud to nie byle co:

​"Wonniejsze są słowa pisarzy Talmuda od słów zakonu."

"Grzechy przeciw Talmudowi cięższe są, jak grzechy przeciw Biblii."

"Kto od Talmuda odwraca się do Biblii, pozbawia się wszelkiego szczęścia."

I co Talmud podaje do wierzenia? Już kiedyś w jednym z moich postów cytowałem fragmenty książki ks. Justyna B. Pranajtisa "Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim":

"Goim, jako niewolnicy, bydlęta służące synom Izraela, należą do żyda życiem swojem i majątkiem. "Życie jego (goja) jest pozostawione (t zn. w ręku żyda), o wiele bardziej jego mienie." Jest to zasadniczy pewnik rabinów. Zupełnie bezkarnie może więc żyd zabierać chrześcijanom rzeczy do nich należące, w każdy sposób: oszustwem i podstępem; i nie należy mówić, że kradnie, czyniąc w ten sposób, lecz że odzyskuje, co jest jego.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości