Jadowitym piórem Jadowitym piórem
1874
BLOG

Tragedia Górnośląska po tarnogórsku

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 34

Od kilku dobrych lat, na skutek oddolnych starań, do społecznej świadomości powoli przebija się – spowita dotąd mgłą niepamięci i ignorancji – Tragedia Górnośląska. Wydarzenie to historyczne obejmuje całe spektrum krzywd, których rdzenna ludność regionu doznała zarówno od rozpasanego żołdactwa sowieckiego i polskich gangsterów (najętych przez różne organy tzw. bezpieczeństwa), jak i na skutek systemowych działań administracji chowu rodzimego i zagranicznego (czyt. radzieckiego). 

 
Uważnie śledzący sondaże i trendy społeczne, do celebrowania kolejnych rocznic Tragedii przystępują także coraz liczniej politycy szczebla lokalnego i regionalnego, a także inne szyszki oraz grube rybska. Pardon, to oczywiście publicystyczna złośliwość, zupełnie nie znajdująca odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż bowiem ponieważ żerujący na publicznym groszu czynią to zawsze z pełnym przekonaniem i wiarą w lepsze jutro itd.
 
Wracając zaś do Tragedii Górnośląskiej. Sesję naukową poświęconą temu wydarzeniu Miejski Urząd zorganizował w czwartek, 26 stycznia w tarnogórskim muzeum, a patronatem otoczyła ją sama Wicemarszałek, Jej Senatorska Mość – Maryja Pańczyk-Pozdziej. Niestety, choć żywo zainteresowany tematyką, nie mogłem wziąć udziału w ciekawie się zapowiadających wykładach, bo rozpoczęły się o genialnej porze, tj. w samo południe, kiedy lud leniuchujący z braku innych zajęć z lubością uczestniczy właśnie w naukowych pogadankach, a rozmaite VIP-y w czasie pracy mogą uciąć sobie komara podczas kolejnych referatów…
 
I znów wyszła mi uszczypliwość, i znowuż niezamierzona; chyba nie potrafię inaczej. Wracając zaś do meritum – jednym z przejawów zbrodni w ramach Tragedii Górnośląskiej był obóz w Lasowicach, początkowo hitlerowski, którego (jak się to obecnie nowocześnie zowie) infrastruktura została następnie wykorzystana przez władzę ludową. W celu krzewienia polskości – rzecz jasna. Ogniem i mieczem.
 
Na temat obozu w Lasowicach próżno szukać jednak jakichkolwiek większych publikacji. Zaś liczba stronic mu poświęconych w opasłej, wydanej przed dekadą „Historii Tarnowskich Gór”, liczy… Od podania cyfry (tak właśnie, cyfry!) powstrzyma mnie tylko wrodzona łagodność i niezłośliwość.
 
Tymczasem niezwykłą wręcz aktywność w kwestii upamiętnienia łagru wykazała tarnogórska Rada Miejska. W 2009 r. zacni rajcowie postanowili przeznaczyć bowiem sumę 30 tys. zł na budowę pomnika w Lasowicach (tak, tak, stosowne dokumenty, pod którymi podpisał się ówczesny Przewodniczący Rady Szczęsny, wygrzebałem w Internecie, podaję więc szczegółową pozycję budżetową: dział 921, rozdział 92195).
 
W kolejnym zaś – 2010 roku na Komisji edukacji, kultury i sportu przetoczyła się burzliwa dyskusja na ten właśnie temat. Uczestniczył w niej zarówno burmistrz, jak i jego zastępca oraz pułk innych decydentów i artystów. A jak się puszyli, przekrzykiwali, perorowali! W protokole z posiedzenia zajęli bitych 10 stron – rewelacyjna lektura, polecam każdemu!
 
Jeślibym miał jednak zapytać o efekt, znów mi zarzucą wredność. Bo, jak się zdaje, żadnego monumentu w Lasowicach nie zbudowano, a po ubitej pianie i pobożnych życzeniach nie pozostał już dziś ślad (poza arcyciekawym protokołem). O obozie zaś wszyscy przypomną sobie znowu pod koniec stycznia przyszłego roku. Będzie jakaś sesyjka (może tym razem o godz. 10 rano?), uroczysta Msza, złoży się wieńce i powie kilka słów do mikrofonu. I to jest też prawdziwa tragedia. Tarnogórska
 
Kamil Łysik

Więcej na: www.szmaterlok.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Kultura