Od kilku dobrych lat, na skutek oddolnych starań, do społecznej świadomości powoli przebija się – spowita dotąd mgłą niepamięci i ignorancji – Tragedia Górnośląska. Wydarzenie to historyczne obejmuje całe spektrum krzywd, których rdzenna ludność regionu doznała zarówno od rozpasanego żołdactwa sowieckiego i polskich gangsterów (najętych przez różne organy tzw. bezpieczeństwa), jak i na skutek systemowych działań administracji chowu rodzimego i zagranicznego (czyt. radzieckiego).
Uważnie śledzący sondaże i trendy społeczne, do celebrowania kolejnych rocznic Tragedii przystępują także coraz liczniej politycy szczebla lokalnego i regionalnego, a także inne szyszki oraz grube rybska. Pardon, to oczywiście publicystyczna złośliwość, zupełnie nie znajdująca odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż bowiem ponieważ żerujący na publicznym groszu czynią to zawsze z pełnym przekonaniem i wiarą w lepsze jutro itd.
Wracając zaś do Tragedii Górnośląskiej. Sesję naukową poświęconą temu wydarzeniu Miejski Urząd zorganizował w czwartek, 26 stycznia w tarnogórskim muzeum, a patronatem otoczyła ją sama Wicemarszałek, Jej Senatorska Mość – Maryja Pańczyk-Pozdziej. Niestety, choć żywo zainteresowany tematyką, nie mogłem wziąć udziału w ciekawie się zapowiadających wykładach, bo rozpoczęły się o genialnej porze, tj. w samo południe, kiedy lud leniuchujący z braku innych zajęć z lubością uczestniczy właśnie w naukowych pogadankach, a rozmaite VIP-y w czasie pracy mogą uciąć sobie komara podczas kolejnych referatów…
I znów wyszła mi uszczypliwość, i znowuż niezamierzona; chyba nie potrafię inaczej. Wracając zaś do meritum – jednym z przejawów zbrodni w ramach Tragedii Górnośląskiej był obóz w Lasowicach, początkowo hitlerowski, którego (jak się to obecnie nowocześnie zowie) infrastruktura została następnie wykorzystana przez władzę ludową. W celu krzewienia polskości – rzecz jasna. Ogniem i mieczem.
Na temat obozu w Lasowicach próżno szukać jednak jakichkolwiek większych publikacji. Zaś liczba stronic mu poświęconych w opasłej, wydanej przed dekadą „Historii Tarnowskich Gór”, liczy… Od podania cyfry (tak właśnie, cyfry!) powstrzyma mnie tylko wrodzona łagodność i niezłośliwość.
Tymczasem niezwykłą wręcz aktywność w kwestii upamiętnienia łagru wykazała tarnogórska Rada Miejska. W 2009 r. zacni rajcowie postanowili przeznaczyć bowiem sumę 30 tys. zł na budowę pomnika w Lasowicach (tak, tak, stosowne dokumenty, pod którymi podpisał się ówczesny Przewodniczący Rady Szczęsny, wygrzebałem w Internecie, podaję więc szczegółową pozycję budżetową: dział 921, rozdział 92195).
W kolejnym zaś – 2010 roku na Komisji edukacji, kultury i sportu przetoczyła się burzliwa dyskusja na ten właśnie temat. Uczestniczył w niej zarówno burmistrz, jak i jego zastępca oraz pułk innych decydentów i artystów. A jak się puszyli, przekrzykiwali, perorowali! W protokole z posiedzenia zajęli bitych 10 stron – rewelacyjna lektura, polecam każdemu!
Jeślibym miał jednak zapytać o efekt, znów mi zarzucą wredność. Bo, jak się zdaje, żadnego monumentu w Lasowicach nie zbudowano, a po ubitej pianie i pobożnych życzeniach nie pozostał już dziś ślad (poza arcyciekawym protokołem). O obozie zaś wszyscy przypomną sobie znowu pod koniec stycznia przyszłego roku. Będzie jakaś sesyjka (może tym razem o godz. 10 rano?), uroczysta Msza, złoży się wieńce i powie kilka słów do mikrofonu. I to jest też prawdziwa tragedia. Tarnogórska
Kamil Łysik
Więcej na: www.szmaterlok.pl
Inne tematy w dziale Kultura