Porażające fakty o byłym sędzim. Czuchnowski: "Byłem z nim w bliskiej relacji, ale..."

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 73
Wojciech Łączewski to adwokat i były sędzia, który skazał w I instancji Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika za akcję CBA wobec Andrzeja Leppera na trzy lata więzienia. Kilka lat później odszedł ze stanu sędziowskiego po tym, jak dziennikarze ujawnili, że pod fałszywym profilem na Twitterze rozsyła propozycje obalenia rządu PiS. Teraz Wojciech Czuchnowski - redaktor "Gazety Wyborczej" - opisuje, jak Łączewski grozi chorej żonie, posiadając broń. Śledztwo w tej sprawie toczy się ślamazarnie - ujawnia.

Czuchnowski publikuje nieznane informacje o Łączewskim

Redaktor "Gazety Wyborczej" zdecydował o napisaniu tej historii nie na łamach swojej gazety - która poświęcała wiele artykułów Wojciechowi Łączewskiemu, twierdząc, że jest bohaterem walki o praworządność i wybitnym sędzią - a na portalu X. - Nie publikuję tego tekstu w Gazecie Wyborczej, bo nie chcę wikłać Redakcji w spór prawny, który zapewne nastąpi, w wyniku tego co tutaj piszę. W sprawie Wojciecha Łączewskiego muszę jednak przerwać milczenie, bo zaszła ona zdecydowanie za daleko - stwierdził. 

- Wojciech Łączewski, były sędzia, dziś adwokat, może używać swoich wpływów w wymiarze sprawiedliwości, by uniknąć odpowiedzialności za groźby karalne i znęcanie się nad rodziną. Trzeba to przerwać a śledztwo w jego sprawie powinno zostać objęte nadzorem - podkreślił.  

Znęcanie się nad żoną i groźby

Czuchnowski zarzucił Łączewskiemu, że znęca się nad swoją chorą onkologicznie żoną. Groził też w rozmowie z redaktorem, że zabije swoją małżonkę. - Trwające do dzisiaj postępowanie prokuratorskie „W sprawie kierowania gróźb karalnych pozbawienia zdrowia i życia wobec [ imię i nazwisko żony Wojciecha Łączewskiego] zostało wszczęte 7 listopada 2023 r. Jednym z powodów zawiadomienia policji przez żonę Wojciech Łączewskiego, były groźby pozbawienia jej życia, które Wojciech Łączewski przekazał mi telefonicznie. Mówił, że jedzie do niej, że ma broń i że [ona] „nie dożyje następnego dnia”. Wspólnie z moją żoną, Magdą Fitas-Czuchnowską, która słyszała tą rozmowę postanowiliśmy zawiadomić o tych groźbach żonę b. sędziego. Baliśmy się, że jeśli tego nie zrobimy a Wojciech Łączewski zrealizuje swoje zamiary może dojść do tragedii - czytamy we wpisie Czuchnowskiego. 

Żona Łączewskiego zawiadomiła policję o kierowanych groźbach, które usłyszał publicysta "Gazety Wyborczej" wraz z partnerką, byłą tłumaczką najważniejszych osób w państwie, Magdaleną Fitas-Czuchnowską. Nie został jednak nigdy przesłuchany w tej sprawie, mimo telefonu od policjanta z pytaniem, czy stawi się na wezwanie. 

Fake'owe konto Lisa i plan obalenia PiS - prowokacja dziennikarska

- W czasach rządów PiS wszedłem z Wojciechem Łączewskim w dość bliską relację. Podobnie było z kilkoma innymi osobami prześladowanymi przez ówczesną władzę. Gdy PiS przegrał wybory, Łączewski był postrzegany jako jeden z tych, który może objąć wysoką funkcję w wymiarze sprawiedliwości - przyznał Czuchnowski.

Przypomnijmy: sędzia Łączewski odszedł z zawodu, gdy dziennikarze Michał Majewski i Sylwester Latkowski ujawnili, że to on stoi za fake'owym kontem Tomasza Lisa. Łączewski pod "przykrywką" pisał do ważnych osób publicznych - w tym polityków - o swoim planie na odsunięcie PiS od władzy. W 2016 roku dziennikarze wykonali prowokację dziennikarską i skontaktowali się z profilem "Lisa", by zobaczyć, kto przyjdzie na spotkanie w Warszawie. Okazał się nim właśnie sędzia, który skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na karę więzienia, porównując w uzasadnieniu działania CBA z 2007 roku w resorcie rolnictwa do stalinowskich służb z lat 50. XX wieku.

W wywiadach m.in. dla "Gazety Wyborczej" Łączewski przekonywał, że zna "ostatnią rozmowę braci" Kaczyńskich z pokładu Tu-154 M, która odbyła się na kilkadziesiąt minut przed katastrofą smoleńską. 


"Probowałem mu pomóc", "wszedłem w dość bliską relację" 

- Z grupą przyjaciół próbowałem pomóc b. sędziemu ubolewając, że tak wybitny prawnik (jakim jest Wojciech Łączewski) został doprowadzony do takiego stanu. Jednym z przejawów tego stanu był konflikt b. sędziego z żoną. Mimo choroby onkologicznej, na którą zapadła, wyrzucił ją ze wspólnego mieszkania. Nękaniem jej współpracowników i przełożonych próbował ją pozbawić pracy, nachodził a końcu zaczął grozić. Nie pomagały tłumaczenia oraz interwencje. Gdy zaś zmuszony byłem ostrzec jego żonę o groźbach, jakie usłyszałem, musieliśmy zerwać naszą relację z b. sędzią - opisał Czuchnowski. 

- Nie mogę dalej milczeć, nie mogę tego w dalszym ciągu tolerować. Uważam, że nadzór nad śledztwem w sprawie Wojciecha Łączewskiego powinna objąć prokuratura wyższej instancji. W ramach tego nadzoru powinno się zabezpieczyć niezależność referenta sprawy, wykluczyć nieformalne naciski ze strony podejrzanego (pouczyć, że powoływanie się na wpływy jest przestępstwem ) oraz zadbać o dobrostan, żony Wojciecha Łączewskiego, która płaci coraz wyższą cenę za to, że broniła swoich praw. Sprawę powinna też zbadać władze adwokatury, do których dyspozycji jestem, jeśli będzie taka potrzeba - zaapelował.  


Łączewski w poniedziałek był gościem TVP INFO, gdzie krytykował tempo rozliczeń rządów PiS. Występował w charakterze adwokata i "wybitnego prawnika". Śledztwo ws. gróźb kierowanych pod adresem żony przez byłego sędziego wciąż trwa - już ponad 2 lata. 

 


Fot. Wojciech Czuchnowski/Wojciech Łączewski, adwokat/screen TVN24

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj73 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (73)

Inne tematy w dziale Kultura