Jakiś czas temu Jarosław Kaczyński przypisał Donaldowi Tuskowi posiadanie wilczych kłów.
Całkiem niedawno nowa twarz PiS, nieoceniona i wizerunkowo niezastąpiona Nelly Rokita grzmiała z mównicy podczas warszawskiej konwencji PiS, że Donald Tusk swoim groźnym wzrokiem straszy nasze dzieci.
Dzisiaj natomiast równie wybitna posłanka i kandydatka na posła PiS w najbliższych wyborach Jolanta Szczypińska wykonując partyjną robotę oskarżyła Donalda Tuska, że pokrzywdził biedne niebożątka bowiem oszukał dzieci z Pomorza (nieprzekazując im całości honorarium z wydanej książki).
Wcale nie zdziwiłabym się, gdyby wkrótce PiS starał się udowodnić, że Donald Tusk po prostu... zjada dzieci i to do tego żywcem, a czyni to regularnie o północy.
Wygląda na to, że PiS usilnie pragnie przedstawić nam polską wersję słynnego amerykańskiego horroru pt. „Wilk" z Jackiem Nocholson'em kreującym rolę tytułową, tym razem z Donaldem Tuskiem w roli głównej.
Jednakże przyjmując tę logikę, jeśli pamiętamy jak w filmie głównemu bohaterowi po ugryzieniu przez znalezionego na drodze wilka wyostrzają się zmysły: wzroku, słuchu i węchu oraz jak nabywa on nadludzkiej siły i zręczności, jestem spokojna o wynik jutrzejszej debaty z udziałem Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Przecież z takim „wilkiem" to Jarosław Kaczyński nie ma żadnych szans.
Nie ma szans, bo jest tylko zwykłym, zakompleksionym, zgorzkniałym człowiekiem kochającym władzę za wszelką cenę. Za cenę nawet wyjątkowo obrzydliwych ataków na swojego najgroźniejszego konkurenta w wyborach.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)