A więc wreszcie zakończył się dramat w trzech aktach.
Po dzisiejszym spotkaniu trzech byłych wiceprezesów PiS zawieszonych w prawach członków partii z Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, dwóch z nich Paweł Zalewski i Kazimierz Ujazdowski zdecydowało się ostatecznie odejść z partii.
Trochę późno jak na mój gust, ale nie wykluczone, że potrzebowali ostatecznego dowodu, że Jarosław Kaczyński nie widzi dla nich miejsca w partii. Stracił przez to ich wizerunek, ale może oni widzą to inaczej, uznając że winni byli walczyć o swoje do samego końca, ale jednocześnie nie dając się innym wyrzucić z partii.
Odwagi do rozpoczęcia samodzielnego bytu politycznego zabrakło Ludwikowi Dornowi. Na co więc się on skazuje? Na ostracyzm, marginalizację czy może po skarceniu jak niegrzecznego psiaka dana zostanie mu jeszcze jedna szansa? Trochę to żałosne, ale widać Ludwik Dorn jest tak uzależniony od Jarosława Kaczyńskiego, że nie ma siły odciąć się od niego i być solidarnym z dotychczasowymi współtowarzyszami.
Rozchodzą się więc ich drogi, Zalewski i Ujazdowski być może z jeszcze kilkoma innymi sprzyjającymi im posłami PiS jak np. Polaczek, utworzą koło poselskie. A przywołany do porządku i osamotniony Dorn poświęci się raczej pisaniu bajek niż będzie odgrywał jeszcze w partii jakąś znaczniejszą rolę.
Ciekawe, czy zawiesi też pisanie na swoim blogu, czy tylko poskromi swój ciety język?
Wkrótce się przekonamy, czy był to jeden z warunków pozostania w partii postawionych przez Prezesa.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)