Podanie przez dzisiejszą prasę informacji o zeszłotygodniowej rezygnacji Ludwika Dorna z udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego zwróciło uwagę wielu na to ciało doradcze Prezydenta. Działające zgodnie z art. 135 Konstytucji Rzeczypospolitej w założeniu ma doradzać Prezydentowi w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa.
Wydawać by się mogło, że aby osiągnąć ten cel ciało to powinno być reprezentowane co najmniej przez najwyższych przedstawicieli władz: marszałków Sejmu i Senatu, Ministrów Obrony Narodowej i Spraw Zagranicznych oraz szefa BBN. Tak też bywało w przeszłości. Jednak obecny skład RBN przedstawia się zadziwiająco, bowiem oprócz szefa BBN - Władysława Stasiaka zasiadają w nim brat Prezydenta - Jarosław Kaczyński (były premier, szef opozycyjnej wobec rządu partii), szefowa prezydenckiej Kancelarii - Anna Fatyga (była minister spraw zagranicznych) oraz Aleksander Szczygło - poseł PiS (były minister obrony).
Te cztery osoby Pan Prezydent uważa właśnie za reprezentatywne do doradzania sobie w kluczowych sprawach bezpieczeństwa kraju, chociaż złośliwy obserwator uznałby raczej ten zestaw jako towarzystwo wzajemnej adoracji Prezydenta, gdyż trzy osoby nie pełnią już istotnych funkcji w kraju wskutek przegranych wyborów, tracąc tym samym dostęp do aktualnych, najważniejszych informacji pozwalających rzeczowo i kompetentnie doradzić w istotnych sprawach związanych z bezpieczeństwem, wraz z utratą swoich stanowisk nie zostały przez Prezydenta odwołane, wymienione (co byłoby logiczne) na ich następców.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)