Tak sobie, całkiem teoretycznie, myślę co by to było, jakby Kazimierz Marcinkiewicz mówił poważnie o tym, że powoła nową partię. Myślę, że z jego nazwiskiem, popularnością i co by tu nie mówić - medialnym wdziękiem, partia ta już na starcie mogłaby liczyć na spore poparcie wśród Polaków, którzy nie widzą się jeszcze w PO, ale stanowczo zrazili się już do PiS, czego dowodem są stale pogarszające się notowania tej partii w sondażach.
Dalej tak sobie myślę, że wielu działaczy w PiS też nie czuje się w tej partii komfortowo, partia ta zużyła się wizerunkowo mocno podczas 2 lat rządzenia przez zawarcie koalicji z Samoobroną i LPR, a także przez swoje bliskie kontakty z ojcem Rydzykiem, a przede wszystkim przez styl w jaki tę władzę sprawowała. Tkwią więc w PiSie niejako siłą rozpędu, czy też z przyzwyczajenia, nie bardzo mając co z sobą zrobić. Zabrakło im odwagi aby odejść na fali rezygnacji byłych wiceprezesów PiS, ale i ci odeszli nie tworząc przecież żadnej partii, do której mogliby się zapisać. Powstanie nowej partii, pachnącej świeżością, pozbawionej całego bagażu negatywnych doświadczeń mogłoby wydać się dla nich atrakcyjne i kuszące.
A dalej tak sobie myślę, oczywiście teoretycznie, że odejścia z PiSu jakie by nastąpiły mocno by tę partię osłabiły, co przy głębokim wewnętrznym kryzysie kierownictwa który ją trapi, byłoby to dla niej dobiciem. W krótkim czasie, wobec oczywistego braku potencjału tej partii do pozyskania nowych członków, a przede wszystkim zwolenników, a więc potencjalnych wyborców, sprowadziłoby to PiS do roli kanapowej partyjki bez szans na cokolwiek.
I jeszcze tak sobie myślę, że Jarosław Kaczyński w zestawieniu z Kazimierzem Marcinkiewiczem, obytym już trochę w świecie, młodszym, sympatyczniejszym nie wygląda zbyt atrakcyjnie, a nawet można by rzec – wygląda bardzo niekorzystnie. Jego atuty dawno się zużyły, język trąci odległymi już czasami (częste skojarzenia u wielu osób), skłonność do obrażania nie minęła (ostatnio to media z udziałem obcego kapitału), nawet nie jest już w stanie zapanować nad radosną twórczością medialną swoich protegowanych (bajeczka o Czerwonym Kapturku, Matrix), które jeszcze bardziej ośmieszają PiS.
Teoria teorią, ale głowy bym nie dała, że się nie sprawdzi…



Komentarze
Pokaż komentarze (12)