Już sądziłam, że Jarosław Kaczyński to taki bezbarwny smutas, co to ani prawa jazdy, ani sportu żadnego nie uprawia, a tu takie zaskoczenie…
Otóż jak wygadał się były rzecznik rządu Jan Dziedziczak prezes PiS Jarosław Kaczyński, gdy odwiedza swojego brata Prezydenta w letniej rezydencji na Helu, daje upust swoim skrywanym emocjom i szaleje, a to na quadach po leśnych drogach, a to na skuterze wodnym po Zatoce Gdańskiej.
I kto by pomyślał… Stateczny pan w wieku już średnim, co to niby jak się zawsze chwalił- ni be ni me, ale jak nikt nie patrzy, bo bezpiecznie odizolowany przed oczami ciekawskich paparazzi oraz innych postronnych obywateli, korzysta z możliwości szaleństw jakie dane są mu jako gościowi brata - Prezydenta.
I nie wiem co o tym myśleć, czy jest to klasyczny objaw zachowania związanego z osiągnięciem wieku średniego, wielu statecznych dotąd panów wtedy przejawia mniejsze lub większe skłonności do różnych szaleństw, czy jest to odkrycie innego świata, który nagle stoi w zasięgu ręki, a dawniej był nieznany lub nieosiągalny?
A może to reakcja na frustracje, tłumione z wielkim trudem emocje związane z pełnieniem eksponowanych funkcji, które w jakiś cywilizowany sposób trzeba po prostu rozładować?
A może to wszystko bujda, rozgłaszana tylko po to aby poprawić wizerunek medialny Prezesa przedstawiając go jako tym razem „równego gościa”, co to - a jak - i zaszaleć nawet potrafi? Taki gość to u młodych mógłby zyskać szczyptę szacunku i odrobinę zainteresowania.
Pewnie trudno będzie udowodnić jak z tym jest naprawdę bo jak dowiadujemy się, Prezes nie pozwolił na fotograficzne uwiecznienie jego nowych rozrywek, więc pozostaną nam na ten temat tylko czcze domysły…
Komentarze
Pokaż komentarze (58)