Na spotkanie z D.Tuskiem wybieraliśmy się bez specjalnych nadziei, również na medialne fajerwerki. CIR jeszcze na 3 godziny przed spotkaniem nie potwierdzał zgody na udział mediów. Dlatego naszą główną intencją było wyjaśnienie szeregu kwestii związanych z podniesieniem wieku emerytalnego, ponieważ nikt z nas się nie spodziewał, że premier wyrazi zgodę na udział kamer. A jednak CIR się ugiął i…. okazało się, że przygotowania na merytoryczną wymianę zdań, a nie na medialne show – może być w konsekwencji korzystne dla obu stron. Premier się rozgadał i długo odpowiadał na każde zadane pytanie. Chyba dlatego, że zobaczył posłów, którzy naprawdę troszczą się o tą sferę życia, a nie grupę naburmuszonych osób wzywających go na dywanik o 5.30.
Mnie osobiście interesowało to, czy rząd widzi naczynia połączone w postaci polityki prorodzinnej i efektywnego systemu emerytalnego. Twardo stawiałem sprawy poprawy dostępności do żłobków i przedszkoli jako element mogący w konsekwencji wzmocnić czynnik demograficzny, który potraktowany komplementarnie może być alternatywą dla propozycji premiera. Trzeba podkreślać, że jesteśmy zmuszeni pracować dłużej, ponieważ jak sam Donald Tusk przyznaje, w 2040 roku będzie nawet ok. 8 mln mniej osób składających się na utrzymanie sytemu. Dlatego mniej osób musi pracować zdecydowanie więcej na jego przetrwanie. Pytanie czy tak rzeczywiście musi być? Czy Polska jest skazania na współczynnik dzietności 1,3 - skoro Polki w Wielkiej Brytanii rodzą 2,5 dziecka? Przecież jeśli udałoby się nam odwrócić ten trend – to i reforma emerytalna nie musiałby być, aż tak drastyczna.
Dlatego teza, którą zakodowałem z ust Prof. Kotowicz, że musimy radykalnie zmienić nasze myślenie o demografii, ponieważ kiedy mówimy o nakładach na drogi, mosty, hipermarkety myślimy o „inwestycjach”, a kiedy wspominamy o nakładach na rodzinie myślimy o….„wydatkach”– winna być naszą nową racją stanu. Ponieważ „instytucja rodziny” to dziś nasza najważniejsza inwestycja. Drogi, mosty i hipermarkety też są przecież jej pochodną….
I właśnie o to z premierem, Solidarna Polska wczoraj toczyła spór. W konkluzji Donalda Tusk jednak przyznał, że postara się o większą dostępność do przedszkoli (żłobki nie znalazły u niego takiego zrozumienia), a i do kolejnego piątku zobowiązał się do przedstawienia pomysłów w zakresie demografii.
Ktoś powie, że to mało? Może, ale co zdziałały inne formacje wzywające premiera na dywanik…….
Patryk Jaki


Komentarze
Pokaż komentarze (19)