2 obserwujących
7 notek
8769 odsłon
761 odsłon

Pulsujące z bólu czoło, czyli Józef Mackiewicz jest największy

Wykop Skomentuj17

Nie ma żadnej przesady w opinii znanego blogera Aleksandra Ściosa, który Józefa Mackiewicza uznał za „największego” pisarza i publicystę i polecał czytanie wszystkich jego dzieł. Mimo tego, że przeczytałem zaledwie cztery książki tego autora, to nie mam wątpliwości, że Ścios ma rację.


Publicystyka Józefa Mackiewicza nie jest łatwa i nie pozwala obok siebie przejść spokojnie przeciwnie do setek innych książek, które mogłem przeczytać. Weźmy „Kontrę” i przerażający opis zdrady Europy Wschodniej dokonanej przez Wielką Brytanię, która unaoczniła się mordowaniem kozackich uchodźców, którzy próbowali rozpaczliwej ucieczki przed zapakowaniem ich na ciężarówki mające odstawić ich Sowietom dzięki umowie między rządem brytyjskim a Moskwą.


Nie mniej wstrząsająca jest opinia J. Mackiewicza na temat „Solidarności” umieszczona w „Zwycięstwie prowokacji”, którą od samego początku uznawał za siłę nie antykomunistyczną, ale chcącą budować „socjalizm z ludzką twarzą”. Jak się okazało,  po ponad 41 latach od powstania „S”, niezłomny pisarz i tutaj miał rację.


Jednakże największe i najbardziej przejmujące wrażenie wywarły na mnie dwie książki, a mianowicie „W cieniu krzyża” oraz „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”. Ten reporterski, niemal beznamiętny opis kolejnych kroków zdrady katolików za „żelazną kurtyną” dokonanej przez najwyższą hierarchię Kościoła Katolickiego z papieżami Janem XXIII i Pawłem VI na czele poraża do tej pory. Brak potępienia komunizmu na Soborze Watykańskim II, odejście przez Jana XXIII od niezłomnej, twardej i zdecydowanie antykomunistycznej postawy Piusa XII i kolejne, haniebne kroki przy prowadzeniu tzw. Ostpolitik są niczym krwawiąca rana i mogą zachwiać wiarą nieugruntowanego katolika.


Niemniej jednak, nie można udawać, że to wszystko nie miało miejsca, szczególnie, że Kościół przechodzi w ostatnich tygodniach kolejną fazę rewolucji będącą tym razem renesansem wracającej do łask teologii wyzwolenia, której głównym orędownikiem jest argentyński papież Franciszek – Jorge Mario Bergoglio. Człowiek ten stwierdził, że „komuniści myślą jak chrześcijanie” i bez zawahania kontynuuje niechlubne tradycje Pawła VI i Jana XXIII, tym razem dokonując zdrady „podziemnego” Kościoła w Chinach i sankcjonując marionetkowych biskupów wyznaczanych przez komunistyczne władze w Pekinie.


To właśnie „W cieniu krzyża” oraz „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy” pozwoliły mi stworzyć w wyobraźni swego rodzaju polityczną „mapę” kryzysu trawiącego Kościół Katolicki. Jeśli dodać do tego „Jezuitów” ks. Malachiego Martina, to gołym okiem widać fakt zdrady samego Pana Boga dokonany przez Jego najwyższych arcypasterzy z papieżami na czele.


Podsumowując, Józefa Mackiewicza nie da się czytać bez pulsującego bólu czoła i gonitwy myśli, które próbują nie dopuścić do akceptacji tak straszliwych faktów. Dotyczy to zarówno zdrady dokonanej przez Zachód kosztem narodów żyjących pod sowieckim trepem, jak i jeszcze straszniejszego czynu – sprzeniewierzenia się Stwórcy przez Jego przedstawicieli na ziemi w imię „flirtu” z diabelskim, czerwonym, komunistycznym smokiem. Publicystyka Józefa Mackiewicza nie jest lekka łatwa i przyjemna, ale uważam, że bez niej nie da się zrozumieć dzisiejszej degrengolady Zachodu i okropnego kryzysu toczącego Kościół Katolicki.


Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura