Jan Bodakowski
„Dolina nicości” Bronisława Wildsteina
Po książce Wilsteina można było się spodziewać że będzie to zbeletryzowanie przeżyć autora dotyczących lustracji. Po części tak jest. Bronisław Wildstein składa swój kolaż z elementów rzeczywistości politycznej. Elementów w których rozpoznajemy antypolską działalność „gazety wyborczej”, Adama Michnika, abp Życińskiego, mediów realizujących instrukcje płynące z ulicy Czerskiej, zbrodni komunistycznych, działalności ubeków i cierpień ich ofiar. Nie mniej obraz jaki się wyłania jest nową historią a nie historią o „trzech kumplach”.
Książkę czyta się szybko. Szybko też fabuła wciąga tak że zamiast zgadywać kto był pierwowzorem postaci czytelnik zaczyna śledzić losy bohaterów.
Głównym bohaterem jest redaktor jednego z dzienników który publikuje tekst o współpracy autorytetu moralnego z SB. Pomimo posiadania niezbitych dowodów staje się za to ofiarą nagonki rozpętanej przez demonicznego redaktora najpoczytniejszej gazety (od lat walczącej z ujawnieniem prawdy o donosicielach, szkalującej Polskę i Polaków, chroniącej przed odpowiedzialnością komunistycznych oprawców). W historii uczciwego redaktora poraża jego osamotnienie w środowisku inteligencji zaślepionej kłamstwami i frazesami najpoczytniejszej gazety. Samotności w zakłamanym świecie, w którym za prawdę płaci się wykluczeniem ze wspólnoty i utratą pracy.
Najlepszymi fragmentami książki są rozdziały opisujące cierpienia opozycjonisty torturowanego i gwałconego w komunistycznym więzieniu, oraz opis relacji i zależności w polskim kościele zdemoralizowanym bezkarnością i sukcesami księży TW SB.
Zapewne za parę dziesięcioleci Polacy chcący odnaleźć prawdę o fatalnej kondycji moralnej polskiej inteligencji przełomu wieków będą sięgali właśnie po książkę Wildsteina.
Jan Bodakowski



Komentarze
Pokaż komentarze (5)