Jan Bodakowski Jan Bodakowski
2476
BLOG

„Lider” Waldemara Łysiaka

Jan Bodakowski Jan Bodakowski Kultura Obserwuj notkę 6

Jan Bodakowski

Recenzja książki „Lider” Waldemara Łysiaka

 

Proza Waldemara Łysiaka to ciekawe połączenie publicystyki i beletrystyki, kolaż w którym w oryginalne dekoracje społeczno polityczne wklejono fikcyjne postacie. Trudno jednak ocenić czy wartka beletrystyka służy Waldemarowi Łysiakowi do uświadamiania rodakom politycznie nie poprawnej prawdy o rzeczywistości społeczno politycznej (i płochej naturze kobiet). Czy obnażanie rzeczywistości służy autorowi tylko do przyciągania uwagi czytelników i jako niezwykła dekoracja dla fabuły.

 

„Lidera” czyta się z przyjemnością i szybko (nie da się ukryć że Waldemar Łysiak dysponuje doskonałym warsztatem pisarskim, czymś co jest coraz rzadziej spotykane w zalewie rozreklamowanej literackiej tandety). Fabuła powieści nie stanowi zamkniętej całości. Powieść równolegle dzieje się na kilku planach czasowych (czasy po II wś i współcześnie). Historia opowiadana w „Liderze” troszeczkę nieprzyzwoicie podobna jest do historii opowiadanych w „Montażu” i innych książkach przez Vladimira Volkoffa (Waldemar Łysiak ma do tego jednak prawo gdyż od dziesięcioleci opisuje działalność bezpieki).

 

Czytelnicy w najnowszej książce Waldemara Łysiaka poznają historie tworzenia przez KGB środowiska prawicowo patriotycznego, kreowanie przez Łubiankę legendy operacyjnej antykomunistycznych wydawców, dziennikarzy i działaczy. Zapewne dla tego ostatnia książka Waldemara Łysiaka została przez zazwyczaj entuzjastycznych pod adresem Waldemara Łysiaka prawicowych publicystów przemilczana. Milczenie prawicowych mediów spowodowane jest zapewne ich strachem przed konsekwencjami reakcji czytelników prasy prawicowej po lekturze „Lidera”. Czytelnicy mogli by za dużo skojarzyć i zadawać sobie niewygodne dla prawicowych mediów pytania. Mogli by z większym sceptycyzmem podchodzić do legendy operacyjnej prasy prawicowej. A było by się nad czym zastanawiać. Czemu tak bardzo w zwalczanie lustracji i ujawnianie prawdy o agenturze SB zaangażowało się dwóch publicystów obecnych na łamach prasy prawicowej (w tym jeden autorytet monarchistów)? Jak dotychczas krytyczne wobec UE czasopisma patriotyczne mogą wspierać Kaczyńskiego i kreować jego pisemne poparcie dla likwidacji niepodległej i suwerennej Polski (traktatu Lizbońskiego)?

 

W „Liderze” może razić wiele rzeczy. Publicystów „gazety wyborczej” mogą porazić antysemickie (według gazetowo wyborczych standardów) wycieczki pod adresem Michnika, Gieremka czy międzynarodowej społeczności żydowskiej. Klerykałów zgorszy zapewne obsceniczność Łysiaka i jego fascynacja seksem. Mnie zgorszył irracjonalnie pozytywny stosunek Łysiaka do braci Kaczyńskich (o których ani jednego złego słowa w książce nie ma). Ta irracjonalna sympatia do Kaczyńskich jest szokująco sprzeczna z jego boleśnie realistycznym spojrzeniem na rzeczywistość. Łysiak w „Liderze” pisząc o III RP cierpi na selektywną amnezje nie dostrzegając działalności Kaczyńskich (poparcia dla UE, oddania władzy PO), wszędzie dostrzega bród i zepsucie prócz środowiska braci Kaczyńskich.

 

Jan Bodakowski

Waldemar Łysiak „lider” Nobiles 2008

Brzydki. Biedny. Niedoceniony. Nielubiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura