Jan Bodakowski Jan Bodakowski
1291
BLOG

Fotorelacja 11 listopada 2010 Warszawa – klęska „gazety wyborcze

Jan Bodakowski Jan Bodakowski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 9

Jan Bodakowski
Fotorelacja 11 listopada 2010 Warszawa – klęska „gazety wyborczej”

11 listopada w Warszawie było pochmurno i ciemno, większość zdjęć więc mi się nie udała. Panoramy były zbyt ciemne (niestety mój aparat nie ma funkcji zdjęć przy kiepskim oświetleniu). Portrety rozmazane z powodu zbyt szybkiego przemieszczania się demonstrantów. W pobliże narodowców trudno było się dostać. Otoczeni byli szczelnymi kordonami policji. Dobre samopoczucie lewicowcy (którzy tradycyjnie biją się z policją) nie było zakłócone kordonami policji (widać w III RP lewicowcy mogą od lat bezkarnie napadać na policjantów i jawnie wzywać do atakowania funkcjonariuszy, a narodowców z przyczyn politycznych stygmatyzuje się kordonami oddziałów prewencji).




Dostępu na plac zamkowy bronił tłum lewicowców. Obecna była Pracownicza Demokracja (są na wszystkich demonstracjach), anarcho trockiści, homoseksualiści, feministki, osobnicy poprzebierani za kapo. Większość osób z zakrytymi twarzami.





Kolejno dwa szpalery policjantów. Rynsztunek bojowy, gazy, psy, konie.





Pod zamkiem królewskim otoczeni przez Policje narodowcy (MW, ONR, NOP, autonomiczni nacjonaliści). Z nimi Janusz Korwin Mikkę, WIP, UPR, Białorusini i Ukraińcy, tradycyjni katolicy i neopogańskie. Narodowcy otoczeni policjantami w rynsztunku bojowym. Plac, szczelny kordon, pochmurno, otoczona przez Policje z psami dyskryminowana mniejszość - mam nachalne skojarzenie narodowcy wyglądają jak współcześni żydzi na Umszlag Plac. Nie ma dla nich miejsca w IV Rzeszy.








By ominąć blokadę lewicy narodowcy przepędzeni zostają na Powiśle. Nie wiadomo czemu policja nie przesunęła lewicowców. Zapada noc. W okolicach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego kolejna blokada lewicy. Kończę fotografowanie demonstracji i wracam do domu. Mam takie dziwne uczucie że ja odchodzę a narodowców zapędzą na pobliską stacje kolejową by zapakować ich do bydlęcych wagonów.


Następnego dnia rano czytam relacje w „gazecie wyborczej”. Czerska podają że narodowców było 2000 a lewaków i pederastów 3000. Oznacza to totalną klęskę antypolskiego szmatławca. 3000 młodych narodowców którzy skrzyknęli się przez internet, wobec 3000 lewicowych aktywistów których skrzykiwała „gazeta wyborcza” od kilku tygodni wespół z innymi mediami (to zresztą pokazuje jak nic nie jest warta powierzchnia reklamowa w gazecie wyborczej).

Jan Bodakowski

Brzydki. Biedny. Niedoceniony. Nielubiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura