315 obserwujących
895 notek
3880k odsłon
801 odsłon

Najgorszy jest chaos - III cz. wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim

Wykop Skomentuj258

Członkostwo Polski w NATO i Unii Europejskiej to jest nasz ogromny kapitał, który - dobrze wykorzystany - będzie procentować - mówi Jarosław Kaczyński  w wywiadzie dla Salon24.pl.

Igor Janke: Czy zgadza się pan z tezą, że sytuacja geopolityczna Polski staje się bardzo trudna? Z jednej strony Ameryka zmieniła kierunki swojego największego zainteresowania, tracimy szansę na przyciągnięcie Ukrainy na naszą stronę, Unia Europejska się dezintegruje, procesy nacjonalistyczne w rozumieniu walki o swój interes narodowy są coraz większe. Co to wszystko dla nas znaczy?

Jarosław Kaczyński: Z tą diagnozą można by polemizować. Stwierdzenie, że kiedykolwiek w Unii interes narodowy się nie liczył, jest oderwane od rzeczywistości. Sytuacja globalna się zmienia, jest dynamiczna. Dla przykładu polityka prezydenta Clintona w pierwszej fazie nie specjalnie nam sprzyjała. W kolejnej jego kadencji klimat był zupełnie inny i wstąpiliśmy do NATO. Stany Zjednoczone mają ogromną łatwość zmieniania swojej strategii, bo mają taką siłę, że jest to możliwe. Pewne kierunki polityki trzeba spokojnie kontynuować, a w innych reagować na zmieniające się warunki. Trzeba po prostu starać się, by do pewnych procesów nie dochodziło.

IJ: Trendy jednak nie są korzystne, od tego stwierdzenia trudno uciec.

JK: Mógłbym sobie wyobrazić lepszą niż dziś sytuację międzynarodową. Jednak w  każdej sytuacji należy dać sobie radę. Polska jest dzisiaj członkiem NATO i Unii Europejskiej, to jest nasz ogromny kapitał, który dobrze wykorzystany będzie procentować.

Ufka: Amerykanie praktycznie zostawili nas na lodzie w sprawie tarczy antyrakietowej. Czy będzie pan zabiegał o zmianę ich stanowiska?

JK: Byłem i jestem zwolennikiem tarczy antyrakietowej. Jest tylko kwestia pewnej jednostronności decyzji Amerykanów w tej sprawie. Polityka amerykańska jest wysoce zmienna. Przykład Clintona jest znakomity: od Strobe’a Talbotta - który ze sceptyka rozszerzenia NATO przerodził się w orędownika tego pomysłu - do przyjęcia Polski do NATO, co na początku lat 90. było traktowane nie tylko w niektórych wielkich stolicach europejskich na Wschodzie, ale także tych na Zachodzie, jako political fiction. Najwięksi nasi zwolennicy wymyślali formuły pośrednie – ćwierć członkostwa, pół członkostwa – też jako jakąś odległą perspektywę. Tak to wtedy wyglądało, a później się zmieniło.

Według mnie należy  do sprawy tarczy podchodzić spokojnie. Nie obrażać się. Nie należy też prowadzić ryzykownych gier, które mogłyby zasugerować, że Polska zgadza się na inny status niż dotychczas i czekać, aż się sytuacja zmieni.

IJ: Jaką politykę powinniśmy prowadzić dziś wobec Rosji i jak pan odczytuje dzisiejszą politykę Rosji wobec nas i wobec Europy? Z jednej strony gesty dotyczące historii, z drugiej strony przyspawywanie Ukrainy do siebie. Jak pan to odczytuje i jaką powinniśmy w tej sytuacji prowadzić politykę?

JK: Dla relacji z Rosją kluczowe są dziś prawda i pojednanie. Ważnym aspektem są tutaj nasze relacje z Ukrainą oraz relacje Ukrainy z Rosją. Tej części Europy potrzebna jest współpraca oparta o partnerstwo.

IJ: Jak pan rozumie pojednanie między Polakami i Rosjanami?

JK: Mam nadzieję, że pojednanie obu narodów, które rozgrywa się na naszych oczach, wpłynie także na politykę obu państw. To kwestia długiego procesu, jeśli sprawy historyczne zostaną rozwiązane w przyzwoity sposób, pozwoli to na łatwiejsze rozwiązanie problemów, które dotyczą współczesności.

IJ: Co by Pan uznał za znak tego, że Rosja uznaje naszą podmiotowość? Problemy, które były, nie zniknęły, a niektóre się wręcz nasiliły?

JK: W ciągu ostatnich 20 lat nasze stosunki z Rosją trzeba widzieć w szerszym kontekście. Mieliśmy już do czynienia z rosyjską polityką wychodzącą z założenia, że ta część Europy nie jest specjalnie ważna. To widać wyraźnie, gdy się czyta odtajnione dziś dokumenty. To przeświadczenie się w Rosji zmienia. I trzeba z tego korzystać. To jest ważne. To może mieć wiele konsekwencji w kwestiach gospodarczych czy energetycznych, a także w sferze polityki historycznej.

Kluczowa jest kwestia naszego bezpieczeństwa energetycznego. To będzie bardzo dobry wskaźnik tego, jak traktują nas Rosjanie.

IJ: Ale ten wskaźnik nie przesuwa się dzisiaj w pożądaną przez nas stronę.

JK: Trzeba wykorzystywać szanse tam, gdzie są. Stąd moje przesłanie do Rosjan. Łatwo obudzić w Polakach bolesne wspomnienia, ja mam w takich sytuacjach własna receptę: ożywiam te dobre wspomnienie, jednym z nich jest historia mojego dziadka.

IJ: Jak to było z tym dziadkiem?

JK: Dziadek był dość wysokim rangą urzędnikiem kolejowym. Kiedy przyszli bolszewicy, to go zdegradowali. Postawili nad nim Rosjanina. Dziadek mówił bardzo dobrze o po rosyjsku. Wszyscy moi dziadkowie i babcie zresztą mówili znakomicie po rosyjsku. A ten Rosjanin, bardzo uprzejmy człowiek, powiedział mu w tym momencie: „Aleksandrze Piotrowiczu, uciekajcie”. Dziadek znał ten kraj i wiedział, jaka jest sytuacja, więc wziął rodzinę i uciekł przez zieloną granicę. To było ostrzeżenie przed pierwszą wywózką. Gdyby ten Rosjanin go nie ostrzegł, zostałby wywieziony. Być może dzięki temu człowiekowi dziś rozmawiamy.

Wykop Skomentuj258
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka