69 obserwujących
340 notek
1081k odsłon
5514 odsłon

Porozumienie Polski i Izraela: historyczna deklaracja czy wielki blamaż?

Wykop Skomentuj314

Piszę te słowa z daleka od Polski. Gdy dotarła do mnie wieść o porozumieniu Polski i Izraela, i gdy przeczytałem wspólną deklarację obu premierów, sprawa wydawała mi się oczywista. Dla kogoś kierującego się chłodną logiką sprawa jest oczywista. 

Ale gdy przeczytałem komentarze internautów w kraju i niektórych komentatorów przypomniała mi się inna oczywistość, że w systemie demokratycznym większość wyborców kieruje się głównie emocjami, a nie chłodną logiką. I rezultat porozumienia Morawieckiego z Netanjahu może mieć niespodziewane konsekwencje spowodowane falami złych emocji.


Najpierw przyjrzyjmy się sprawie z punktu widzenia logiki. Wyprodukowana przez ziobrystów nowelizacja ustawy o IPN była niemądra, szczególnie w zakresie teoretycznej penalizacji "zbrodni fałszowania historii" (Dziś zgadza się z tym większość rozsądnych ludzi: od prof. Nowaka po red. Stankiewicza.) Nowelizacja przyniosła póki co więcej szkód niż spodziewanego pożytku. Ale nie ma takich złych działań, które nie miałby i swoich dobrych stron. Oto wielu z nas dopiero teraz uświadomiło sobie olbrzymią skalę antypolonizmu i antypolskich stereotypów w środowiskach Żydów amerykańskich i izraelskich. Widzimy jaśniej, że naprawdę jest z czym walczyć, i że walka będzie długa i dużo trudniejsza, niż się mogło wydawać. 

Polityka to sztuka kompromisu i osiągania rzeczy możliwych. Przyznanie przez premiera Izraela zdecydowanie pozytywnej roli władz Rzeczpospolitej podczas II wojny światowej, wyrażenie niezgody na przypisywanie narodowi polskiemu winy za zbrodnie popełnione przez nazistów i ich kolaborantów, oraz przyznanie istnienia i potępienie antypolonizmu – należy uznać za osiągnięcie chyba wszystkiego, co możliwe na obecnym etapie. W świetle rozpoznanej skali antypolonizmu to bardzo wiele! 

To, że w Izraelu pojawiły się silne głosy ze strony lewicowej opozycji, iż porozumienie jest zdradą Izraela (bo Polska wygrała bitwę o narrację za cenę zrezygnowania z narzędzia, które i tak nie mogło działać) – jest najlepszym dowodem, że mamy do czynienia z prawdziwym udanym kompromisem. 

Toczenie niechcianego sporu z Izraelem i USA jednocześnie ze sporem z UE o reformę sądownictwa i o emigrantów, to za wiele – to niemądre i przeciwskuteczne. Absolutnym priorytetem w obrębie tych sporów wydaje się ostateczne przecięcie pępowiny z komunizmem poprzez odpowiednią reformę sądownictwa. Pozostałe spory należy wygasić, nawet za cenę ustępstw. Ten o emigrantów już wygaszony, więc teraz powinno być jasne, że w sprawie usunięcia postkomunistycznych sędziów ze składu SN nie ma miejsca na ustępstwo. Nie ma też miejsca na ustępstwo w sprawie ewentualnych roszczeń finansowych niektórych środowisk żydowskich pod adresem Polski. To oczywistość (ustępstwa w tym zakresie nie przetrwałby żaden polski rząd; takie ewentualne roszczenia należy przekierowywać na adres Niemiec).

Jeśli tak to wygląda, to ci którzy kierują się przede wszystkim rozumem w ocenie zjawisk muszą być umiarkowanie zadowoleni (pełnego zadowolenia w polityce nie ma nigdy). Trzeba dostrzec, że ważniejsza dla Polski jest obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niż zapis o możliwości ścigania osobników zniesławiających Polskę. 


Tymczasem znaczna część elektoratu wyraziła w sprawie osiągniętego porozumienia swoje zdecydowanie negatywne emocje i oceny. Nawet ludzie, którzy wydawali kierować się rozsądkiem, wyrzucili z siebie obawy przed finansowymi roszczeniami Żydów i przed zdradą polskich interesów. "Obrońców sprawy polskiej" nie przekonuje już nawet fakt, że w tej kwestii po stronie porozumienia z Izraelem stanął nie tylko Kaczyński, ale nawet Macierewicz! (A furda tam Kaczyński z Macierewiczem, "sami zadbamy o polskie sprawy"!) 

Szczególnym zaskoczeniem jest dla mnie Rafał Ziemkiewicz z jego kuriozalnym felietonem w interii.pl. To że wyłazi z niego, że tak powiem "stary endek" razem z tzw. "ludowym antysemityzmem", nie przeszkadza mi tak bardzo, jak to, że swoje opinie buduje na fałszywym relacjonowaniu faktów. Jest to stary erystyczny chwyt, jednak pana Rafała nie podejrzewam o stosowanie nieuczciwych chwytów, lecz raczej o lenistwo umysłowe, które można streścić w formule "coraz mniej czytam, coraz bardziej się mądrzę". Pan Rafał raczył się powołać na opinie gazet izraelskich, które obwieściły triumf Netanjahu, natomiast nie zauważył(?), że lewicowe media i politycy opozycyjni wobec rządu obwieścili klęskę Izraela w tej sprawie. Jeszcze bardziej dosadnie sprawę komentują liczni skrajnie prawicowi obrońcy polskiej sprawy, o zalewie prostackich i wulgarnych wpisów prostych internautów nie wspominając. (Niestety głównie o tych wpisach informuje szeroko prasa światowa).

Wykop Skomentuj314
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka