198 obserwujących
71 notek
297k odsłon
  1756   0

Palikot znów poniżej poziomu wody

Oświadcznie jakie wysłałem do redakcji Dziennika

Jak było naprawdę?

Na swoim blogu 10 czerwca 2010 r. poseł Platformy Obywatelskiej Janusz Palikot w artykule pt. „Hiena Pospieszalski” napisał: „W poniedziałek znany dziennikarz TVP – redaktor Pospieszalski – pływał łódką w Wilkowie wśród zrozpaczonych ludzi i oferował po 200 złotych za udział w jego programie. Szczególnie zwracał się do najbardziej nieszczęśliwych. Proponował dojazd i nocleg w hotelu w Warszawie. Obrzydliwe to i wstrętne.”

W rzeczywistości sprawa wyglądała następująco: we wtorek, a nie w poniedziałek, realizowałem zdjęcia do kolejnego programu „Warto Rozmawiać” o dramacie powodzian w  Wilkowie. Spotkani mieszkańcy, dziękując za poprzednie programy, okazując zaufanie, opowiadali o swojej tragedii. Kilkoro z nich wyraziło ochotę przyjazdu do Warszawy i udziału na żywo w programie „Warto Rozmawiać”. 

W związku z tym zaproponowałem im jako zwrot kosztów podróży i diety, kwotę w wysokości 200 zł. Ponieważ program kończy się po północy i standardowo redakcja oferuje miejsce w hotelu. Korzystali z niego w przeszłości również politycy PO goszczący w naszym programie.

Podejmowanie sporu z Palikotem uważam za wchodzenie w retorykę „świńskiego ryja” i gumowego gadżetu, natomiast niepokój budzi powielanie szaleństw tego człowieka przez media. Uznaję to za zjawisko niszczące debatę publiczną.

Pomoc w dotarciu do studia ludziom którzy stracili dorobek życia – umożliwienie im rozmowy o swoich problemach z ważnymi politykami przed kamerami TVP1, uważamy za swój obowiązek.

Preparowanie newsów w ślad za Palikotem jest praktyką budzącą zdecydowany sprzeciw.

W dniu 10 czerwca o godz. 10.17 na portalu internetowym „Dziennika” ukazał się tekst pt.: „Pospieszalski płacił powodzianom 200 zł.” Ta informacja jest nieprawdziwa i narusza dobre imię dotkniętych nieszczęściem naszych rozmówców. Sugestia, że płaciłem rozmówcom po 200 złotych (w rzeczywistości proponowałem tylko zwrot poniesionych kosztów za przybycie do studia) jest kłamstwem i godzi także w moje dobre imię. Zwracam się z żądaniem o sprostowanie tej informacji, przeproszenie powodzian i naszej redakcji.

Nikt z redakcji „Dziennika” ani do mnie, ani do naszych współpracowników nie zgłosił się o  zweryfikowanie tych informacji. Narusza to zasady obiektywizmu i rzetelności dziennikarskiej.

Jan Pospieszalski

Warto Rozmawiać

Warszawa 10 czerwca 2010

 

Lubię to! Skomentuj215 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale