1 obserwujący
42 notki
23k odsłony
133 odsłony

Gdzie są porozumienia sierpniowe?

Wykop Skomentuj
Chciałem Wam przedstawić bardzo ciekawą historię, którą sam niedawno poznałem.


 W związku z tym, postanowiłem połączyć pochodzące z różnych źródeł informacje na temat zaginionych dokumentów "Porozumień Sierpniowych" podpisanych przez Lech Wałęsa i NSZZ Solidarność, o których to prawie nikt nie wie. Wykonałem również grafikę przedstawiającą zachodzące zależności i relacje w tej sprawie. Korzystałem ze źródeł internetowych, wszystkie wymieniam na końcu.

 Polecam Wam świetny film dokumentalny "Gdzie jest Porozumienie Gdańskie?" autorstwa Pawła Brożka i Jakuba Barana. Miał on premierę 28 sierpnia 2017 w Sala BHP.

Cały film można obejrzeć pod adresem: https://vod.tvp.pl/video/gdzie-jest-porozumienie-gdanskie,gdzie-jest-porozumienie-gdanskie,33777970

Jeżeli w tekście są błędy, proszę o wysłanie prywatnej wiadomości.

~~~~~

 Chyba każdy Polak wie, czym są Porozumienia Sierpniowe.
Podpisane 31.08.1980 w Stoczni Gdańskiej (chociaż trzeba przyznać, że Szczecin świętował zwycięstwo dzień wcześniej), doszło do tego po wielu dniach negocjacji, w słynnej Sali BHP między stroną rządową a protestującymi robotnikami, i było to absolutne novum w bloku komunistycznym. Podpisanie dokumentu pokazywano nawet w telewizji! Nic w tym dziwnego, że walczących ogarnęła euforia, a w radosnej atmosferze zapomniano o zwykłej, biurowej pracy.
(te dokumenty można zobaczyć pod tym adresem: http://www.wszechnica.solidarnosc.org.pl/?page_id=188).
 
 Ale sądzę, że niewielu z Was wie, co z tak ważnym dokumentem działo się później. Okazuje się, że oba oryginały dokumentów… rozpłynęły się w powietrzu. Przepadły też oryginały z Jastrzębia i Szczecina. Nie ma ich. Zniknęły. I to zaraz po podpisaniu. Jak to jest możliwe? Mnożą się wątpliwości, domysły i przypuszczenia.
 
 Zacznijmy od kopii będącej we władaniu “Solidarności”. Strony podają różne wersje. Najważniejszy sygnatariusz, Lech Wałęsa, pytany w 2000 roku przez Wirtualna Polska odpowiedział, że dokumenty trafiły do biur Solidarności we Wrzeszczu, ale zostały zabrane podczas rewizji po wprowadzeniu stanu wojennego, inne źródła - choć są traktowane z przymrużeniem oka (wspomina o niej jeden z sąsiadów Wałęsów z czasów, gdy mieszkali na Stogach) - to według nich Porozumienie miało skończyć… w pralce, chociaż ciężko uwierzyć w to, że można nie zauważyć pliku kilkunastu kartek w kieszeni.

  Andrzej Kołodziej, wiceprzewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego utrzymuje, że dokument wraz z innymi miał trafić do zaufanego mieszkania we Wrzeszczu, na ulicy Wyspiańskiego, należącego do Borusewicza. Co działo się z nim dalej - nie wiadomo. W innym wywiadzie stwierdził, że dokument otrzymał pewien profesor mieszkający na ulicy Politechnicznej, że Alina Pieńkowska miała mu to powiedzieć w 2000r. Zna też podobno kobietę, która zawoziła ten dokument, jednak ciężko z nią się porozumieć, nie mieszka w Polsce.

 Idźmy dalej - Bogdan Borusewicz oraz Bogdan Lis odsyłają do zmarłej w 2002 r. Aliny Pieńkowskiej, jednak Bogdan Lis często mówi na ten temat co innego - raz, że dokumenty kserowano w zakładowej drukarni (wyburzony budynek Wzorcowni, gdzie stoczniowa drukarnia miała swoją siedzibę), w kolejnym roku wspomina o urządzeniu do kserowania na zapleczu Sali BHP, (małżeństwo Gwiazdów, Wyszkowski, i inni zaprzeczają posiadaniu kserokopiarki w Stoczni).
 Wraz z Aliną Pieńkowską mieli wykonać kilkanaście kopii (taką wersję zna też Jerzy Borowczak) - nikt ich nie widział. Dokument następnie miał być schowany w bezpiecznym miejscu, w kamienicy na ul. Jana z Kolna, a po latach w szafie w archiwum Solidarności. Bogdan Borusewicz od lat przekonuje, że dokument miał skończyć w piecu w wyżej wymienionej kamienicy.
 
 Tak sądzi również Danuta Kobzdej, która razem z “Fundacja Centrum Solidarności” w XX rocznicę podpisania zaginionego dokumentu otwierała w Sali BHP wystawę “Drogi do Wolności”. Jeden z gości miał się wypowiadać jako mąż koleżanki Aliny Pieńkowskiej, a jego żona miała posiadać Porozumienie, i inne cenne dokumenty - teściowa tego nieznajomego miała przyznać mu się do utylizacji w piecu pamiątek i papierów zgromadzonych w mieszkaniu, a wrzuciła je tam, bo bała się konsekwencji w przypadku wizyty SB.

 Podejmowano wiele prób odzyskania tychże, między sobą rozmowy podejmowali sami sygnatariusze, później szukano ich w latach 96-97, z powodu przygotowań do wpisania “Porozumień” na Listę UNESCO “Pamięć Świata” - prowadził je Marek Konopka z Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, w 2000 r. akcję poszukiwawczą rozpoczęła “Gazeta Wyborcza” - i wiązano z nią duże nadzieje, ponieważ w jednym z domów w podgdańskim Borkowie odnaleziono dziesięć segregatorów dokumentów, które ukryto pod schodami.

 Są też ludzie którzy twierdzą, że oryginał wcale nie został spalony.
Pierwszy z nich to Janusz Śniadek, miał usłyszeć od Andrzeja Kołodzieja że wie, gdzie jest ukryty.

 Drugą ma być Zenon Kwoka - przedstawiciel gdańskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej - w rozmowie z dziennikarzem Grzegorzem Brożkiem, również mówi że wie, gdzie on jest, że jest w bezpiecznych rękach, i niestety nie może powiedzieć, gdzie on się aktualnie znajduje.
Nie wiadomo ile w tym prawdy, a ile fałszu. Ten sam, miał też usłyszeć od dwóch osób, że są bezpieczne, a Bogdan Lis pytany o tę sprawę, wskazał na Bogusława Gołąba.

 W nieznanych okolicznościach zaginął także egzemplarz przeciwników Solidarności - nie odnaleziono go w archiwach, mimo że jest to dokument urzędowy. Instytut Pamięci Narodowej odnalazł tylko kopię powstałą z wersji urzędowej, wykonaną w nieznanych okolicznościach. Pan Brożek w swoim filmie pokazał kopię wersji “solidarnościowej” - co ciekawe, brakuje na niej podpisu Andrzeja Gwiazdy, szkoda że nie wyjaśniono, dlaczego.

Pan Marek Konopka brał udział w poszukiwaniach tekstu w celu wpisania go na listę UNESCO “Pamięć Świata”, jednak wysiłki spełzły na niczym.
Na liście znalazły się dwie tablice z 21 postulatami protestujących stoczniowców.

 Niedługo obchodzimy 40. rocznicę częściowo wolnych wyborów kontraktowych 4.VI - ostatnie wydarzenia pokazały, że możemy i potrafimy zmobilizować się, jeżeli mamy przed sobą jakiś szczytny cel, jakieś wyzwanie, a takim jest niewątpliwie odnalezienie zaginionego, trzynastostronicowego dokumentu. Być może ktoś, kiedyś, zastanowi się nad tym i uzna, że tych kilka kartek papieru o wiele bardziej przyda się nam wszystkim.

Osobiście sądzę, że jakiś efekt dałaby nagroda, np. wyznaczona przez Panią Aleksandra Dulkiewicz, lub przez Europejskie Centrum Solidarności I European Solidarity Centre?.
A ten dokument, jak wszyscy wiemy, jest wart każdych pieniędzy.

Ten artykuł został również opublikowany na portalu trojmiasto.pl

Wasz

Janusz Ch.

~~~~~
Źródła:
1.https://www.gosc.pl/doc/4152024.Zaginiony-duch-porozumienia
2.https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1518524,2,tajemnica-znikniecia-oryginalow-porozumien-z-sierpnia-1980-r.read
3.https://www.salon24.pl/u/szostak/530470,gdzie-jest-dokument-porozumien-sierpniowych
4.https://dziennikpolski24.pl/zaginione-porozumienia/ar/2067204
5.https://wiadomosci.wp.pl/gdzie-sa-oryginaly-porozumien-sierpniowych-6109409724306049a
6.http://www.wszechnica.solidarnosc.org.pl/?page_id=188

#gdańsk #walesa #stocznia #dokument #januszch #wyborcza

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura