Pawlak pytany o spór z MSZ w sprawie umowy, powiedział: "po przeanalizowaniu dyrektywy europejskiej, mamy zbliżenie stanowisk". Potwierdził, że UE nie stoi już na przeszkodzie podpisania porozumienia.
Wicepremier podkreślił, że podpisanie umowy gazowej otwiera drogę do dyskusji o cenach. - Co trzy lata jest taki okres, kiedy możliwe są negocjacje warunków cenowych. Niestety, w 2006 roku rząd PiS-u dramatycznie przegrał i w formule cenowej straciliśmy upust, który dawał ok. 10 proc. niższą cenę - tłumaczył. Odnosząc się do bieżących negocjacji, powiedział: "uzyskaliśmy możliwość obniżenia ceny w części, która dotyczy dodatkowego kontraktu". Dodał, że obniży to koszty importu gazu w ciągu najbliższych 5 lat.
Wicepremier poinformował też o opcji elastycznych dostaw w projekcie umowy. - Doprecyzowaliśmy szczegóły, które wiążą się z możliwościami bardziej elastycznego kształtowania dostaw. PGNiG i Gazprom porozumiały się co do formuły, że po pewnych okresach funkcjonowania będzie możliwość zredukowania albo zwiększenia wolumenu w zależności od tego, jak będzie się rozwijała gospodarka - wyjaśnił. Dodał, że margines ten wynosi 15 proc po 2020 roku, czyli wtedy, gdy okaże się czy "sukcesem zakończą się poszukiwania gazu łupkowego". Pawlak zapewnił też, że w porozumieniu rozwiązano sprawę niezależnego operatora gazociągu jamalskiego, którym rosyjski gaz płynie przez Polskę na Zachód.
Wypada tylko czekać w błogiej nieświadomości treści umowy gazowej z Rosją.
Kejow



Komentarze
Pokaż komentarze