Wicepremier Pawlak o rozmowach z unijnym komisarzem ds. energii
OFICJALNE WIEŚCI
W poniedziałek w Brukseli Pawlak rozmawiał z komisarzem Oettingerem o umowie gazowej między Polską a Rosją. Spotkanie dotyczyło wątpliwości KE do polskiej umowy gazowej z Rosją, w tym zasad ustalania taryfy za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę i zarządzania gazociągiem, który go transportuje. Chodzi o aneks do porozumienia rządów Polski i Rosji, dotyczący zwiększenia dostaw gazu do Polski do 10,3 mld m sześc. rocznie i wydłużenia ich do 2037 roku.
Zastrzeżenia KE dotyczyły przede wszystkim braku poszanowania unijnej zasady rozdziału właścicielskiego w zakresie produkcji i przesyłu energii, faktycznej niezależności operatora gazociągu jamalskiego oraz dostępu do niego stron trzecich, zainteresowanych przesyłem gazu. Chodzi o tzw. zasadę TPA (Third Party Access), zgodnie z którą operator gazociągu tranzytowego, w tym przypadku gazociągu jamalskiego, powinien być niezależny i gwarantować uczestnikom rynku dostęp do infrastruktury przesyłowej.
Zgodnie z projektem umowy, operatorem gazociągu jamalskiego na polskim odcinku ma zostać należący do Skarbu Państwa Gaz-System. KE chce się upewnić, że decydującej roli nie będzie odgrywała pełniąca obecnie funkcję operatora, należąca głównie do PGNiG i Gazpromu, spółka EuRoPolGaz.
UMOWA GAZOWA DO KOMISJI ŚLEDCZEJ
Zarząd PGNiG bije kolejne rekordy w manipulowaniu informacjami dotyczącymi nowej umowy gazowej z Rosją. Należy zadać publicznie pytanie: dlaczego Zarządowi PGNiG zależy tak bardzo na zawarciu arcyniekorzystnej dla Polski umowy gazowej?
Szukając odpowiedzi na tak postawione pytania, warto dokonać m.in. analizy oficjalnego oświadczenia PGNiG SA z 5 sierpnia br., wydanego w związku z publikacją mojego artykułu w "Naszym Dzienniku", poprzez zacytowanie jego najciekawszych fragmentów oraz ich skomentowanie.
"Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że polska pozycja negocjacyjna była bardzo słaba. Jako kraj nie mieliśmy technicznych możliwości zakupu gazu z żadnego innego kierunku z wyłączeniem wschodniego. (...) Nie jest prawdą, że PGNiG SA nie wykorzystało możliwości zakupu rosyjskiego gazu od spółek niemieckich, ponieważ pomimo podpisanej umowy nie były one w stanie zrealizować dostaw".
Powyższa opinia PGNiG nie znajduje oparcia w faktach. Po pierwsze, w 2009 r. w wyniku ogólnoświatowego kryzysu gazowego zapotrzebowanie na gaz ziemny w Europie i w Polsce gwałtownie spadło. Od 2009 r. do chwili obecnej rosyjski surowiec jest najdroższy na kontynencie - droższy od gazu norweskiego czy katarskiego. Gazprom zanotował spadek eksportu na rynek europejski o ponad 11 proc., a europejskie koncerny od tego czasu uzyskują znaczne zniżki w obowiązujących kontraktach poza, niestety, polskim PGNiG. Kiedy od stycznia 2009 r. spółka zależna od Gazpromu RosUkrEnergo przestała realizować kontrakt na dostawy do Polski rocznie 2,3 mld m sześc. gazu, polska pozycja negocjacyjna w rozmowach dotyczących uzupełnienia niedoboru gazu była wyjątkowo silna w porównaniu z podobnymi sytuacjami w poprzednich latach. Ponadto Gazprom Export był winien polskiej spółce EuRoPol Gaz SA, będącej właścicielem polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego, ok. 360 mln USD za przesył surowca w poprzednich latach. Same zobowiązania RosUkrEnergo wobec PGNiG wynosiły ok. 60 mln USD. Jeżeli polska pozycja została osłabiona, to odpowiedzialność za ten fakt spoczywa na wicepremierze Waldemarze Pawlaku, odpowiedzialnym za prowadzenie polsko-rosyjskich negocjacji, oraz na zarządzie PGNiG. Rezygnacja przez Waldemara Pawlaka w trakcie negocjacji z dochodzenia przez EuRoPol Gaz ww. roszczeń oscylujących wokół 1 mld złotych (sic!) i rezygnacja PGNiG z żądania 60 mln USD odszkodowania od spółki Gazpromu RosUkrEnergo sama w sobie jest niebywałym "posunięciem negocjacyjnym" i skandalem, który na pewno będzie w przyszłości przedmiotem badania sejmowej komisji śledczej. Jest oczywiste, że PGNiG nie stać na rezygnację lekką ręką z milionów dolarów, które potrzebne są na kosztowne krajowe inwestycje infrastrukturalne. Po drugie, Polska rzeczywiście wciąż nie ma - na skutek 3-letnich zaniechań rządu PO - PSL - możliwości zakupu gazu ziemnego z innego kierunku niż wschodni, lecz ma techniczną możliwość zakupu surowca od innego dostawcy niż Gazprom. Problem polega na tym, że ani premier Donald Tusk, ani minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski - nie wspominając Waldemara Pawlaka, który miał i ma ogromny problem zdefiniowania swojej roli w rozmowach i wyboru, czy działa w interesie Rzeczypospolitej, czy Gazpromu - nie chcą z tej możliwości skorzystać. Politycy Platformy Obywatelskiej nie zrobili kompletnie nic, aby umożliwić zakup na terenie Polski przez PGNiG rosyjskiego gazu ziemnego od np. niemieckiej spółki przesyłającej surowiec polskim odcinkiem Gazociągu Jamalskiego lub umożliwić przesył zakupionego od zachodnich spółek gazu z kierunku ukraińskiego, działając tym samym na korzyść Gazpromu, wbrew gospodarczym interesom państwa. W sytuacji realnego zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa polski premier uchyla się od działania i podjęcia próby rozwiązania tego problemu na drodze bilateralnych rozmów z kanclerz Angelą Merkel. Rozwiązanie problemu sprowadza się do zmiany sytuacji, w której kupiony przez Niemców rosyjski gaz staje się własnością niemieckiej spółki dopiero na granicy polsko-niemieckiej, a nie na granicy polsko-białoruskiej. Dzięki temu PGNiG mógłby kupić brakujący gaz na terenie Polski lub z kierunku ukraińskiego od np. niemieckiej czy francuskiej spółki.
"Brak tych możliwości wynikał m.in. z wstrzymania przez rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego realizacji projektów infrastrukturalnych mających połączyć polski system gazowy z systemami krajów ościennych. Do tych planów powrócił dopiero rząd PO - PSL".
Radio Maryja
PODSUMOWANIE
1. Słuszna wydaje się, być słuszna i zasadna teza Komisji Europejskiej gdzie Bruksela domaga się, aby taryfy za tranzyt rosyjskiego gazu były ustalane (sprawiedliwie, uczciwie) . Chce też, by rurociągiem jamalskim, którym płynie rosyjski surowiec, zarządzał niezależny operator i by dostęp do niego miały wszystkie unijne firmy, a nie tylko rosyjski monopolista, czyli Gazprom.
2. $60 mln USD odszkodowania jest języczkiem u wagi w negocjacjach z Gazpromemo czym się mało wspomina
3. Sytuacja jest trudna i trzeba miecza do rozcięcia węzła gordyjskiego lub dalsze czekanie, stracić może sporo PGNiG , które niejest firmą niezależną (niestety).
4. Pozycja Waldemara Pawlaka jest nie do pozazdroszeczenia , Ministerstwo Skarbu ma swoją politykę, MSZ i Radek Sikorski raczej krytycznie oceniają działania w tej sprawie, BBN od czasu odejścia L. Kaczyńskiego nie liczy się w opiniowaniu, Sejm pasywny, sporo faktów jest przemilczanych oraz PGNiG jest celowo manipulowane - ale przez kogo?
Kejow



Komentarze
Pokaż komentarze (14)