"Pracujemy z polskim rządem nad tymi scenariuszami i możliwymi rozwiązaniami" - zapewniła precyzując, że absolutnie nie chodzi o kolejny kryzys gazowy, tj. przerwy wynikające z niewywiązywania się Gazpromu z zakontraktowanych dostaw. "Fakt jest taki, że Polska straciła jednego ze swych dostawców i potrzebuje dodatkowych dostaw, a Rosja jest jednym z możliwych źródeł, które może pokryć zapotrzebowanie na te trzy miesiące" - powiedziała.
Bez podpisania aneksu o zwiększeniu dostaw rosyjskiego gazu do Polski do 10,3 mld m sześc. rocznie i wydłużenia ich do 2037 r. do tzw. porozumienia jamalskiego, PGNiG i Gazprom nie mają podstaw do podpisania nowego kontraktu. Według szacunków resortu gospodarki, do pokrycia zapotrzebowania na ten rok zabraknie ok. 1 mld m sześc. gazu.
Czy sprawa Światowego Kongresu Narodu Czeczenii i szefa emigracyjnego rządu Czeczenii Ahmeda Zakajewa może wpłynąć na relacje polsko-rosyjskiej także w tym kontekście, Pawlak odparł: "Żeby nie było takich sytuacji, że sami sobie ściągamy na głowę kłopoty, nie jestem pewien, co się stanie z tym kimś, kogo zatrzymała dzisiaj policja. Pytanie - kto mu dał wizę i po co? My sobie sami zrobiliśmy kłopot i teraz nie wiadomo, jak z tego wybrnąć". Rosja żąda od Polski wydania Zakajewa, poszukiwanego listem gończym w związku z zarzutami o terroryzm. Zakajew przybywa w Polsce od czwartku.
PYTANIA
1. Czy Rosja pójdzie na ugodę w sprawie gazu po dzisiejszych rozmowach po chwilowym zatrzymaniu Zakajewa
2. Czy rząd Donalda Tuska własciwie oceił sytuację zbiegu pozornego sytuacji na szkodę Polski
3. Czy Zakajew stał sie jezyczkiem u wagi re negocjacji gazowych
Kejow



Komentarze
Pokaż komentarze (11)