W przeddzień urodzin Fidela Castro "na złość szumowinom ludzkości z Waszyngtonu i Miami" Kuba trwa niezłomnie w swej suwerenności, wbrew "podłym atakom imperialistów".
Sekcja Interesów USA na nadbrzeżnym bulwarze w Hawanie otoczona jest planszami przedstawiającymi George'a Busha z okrwawionymi wilczymi kłami i porównującymi go z Hitlerem. Inny billboard w tej "wojnie idei", jak zwie ją sam Comandante, głosi: "Panowie imperialiści, nic a nic się was nie boimy", i skierowany jest w stronę amerykańskiego wybrzeża.
Najwiekszy przyjaciel Kuby Hugo Chavez u Fidela Castro z wizyta
http://www.youtube.com/watch?v=Sm3YQwgjRYs
Czy Internet uwolni Kubę ?
Fragmenty dyskusji studenckiej Na Kubie rozwija się nowe, nieznane do tej pory zjawisko - ruch cyberdysydencki. Materiały kompromitujące komunistyczne władze miejscowi studenci nagrywają sami lub ściągają ze świata przy pomocy uczelnianych komputerów. Prawda krąży po Kubie na elektronicznych przenośnikach pamięci. Bo w oficjalnym życiu - pomimo odejścia Fidela Castro - wciąż jej nie ma. Oto jedna z internetowych scenek. Lutowe spotkanie studentów z szefem fasadowego parlamentu w Hawanie. "Dlaczego nie wolno mi wyjechać z Kuby? Dlaczego nie mogę pojechać do Boliwii, by zobaczyć, gdzie zginął Ernesto Che Guevara?" - dopytuje kubański student. 70-latek, jeden z rządzącego wyspą pokolenia starców, weteranów rewolucji 1959 r., w końcu znajduje odpowiedź. "Ja w twoim wieku też nie podróżowałem. Gdyby wszyscy chcieli pojechać, to zabrakłoby miejsc w samolotach" - ucina.
Jedną z takich blogerek jest Yoanni Sanchez. Niedawno opisywała, jak poszła do kina, by poprawić sobie humor po wyborze 76-letniego Raula Castro na prezydenta Kuby.
Trafiła na Barwy Ochronne Krzysztofa Zanussiego, z których utkwił jej w pamięci cytat: "Cynizm starców jest trwalszy, niż nam się wydawało".
Wpis zebrał aż 1104 komentarze. "Internet to jedyna sfera, która wymyka się regulacji władz. W ten sposób tworzy się silne podziemie" - mówi dziennikarzom.


Komentarze
Pokaż komentarze