53 obserwujących
31 notek
220k odsłon
  8346   2

Wrobić Jacka Murańskiego

Jacek Murański (z prawej)
Jacek Murański (z prawej)
Wszyscy słyszeli o Archiwum X, specjalnych jednostkach policji tropiących niewykryte przez lata zbrodnie. Co jakiś czas obwieszczają w Polsce sukces, odnalezienie przestępcy, który na przykład lat temu 20 dopuścił się jakiejś zbrodni. Istnieje pilna potrzeba stworzenia Archiwum T, Archiwum Temidy, które zajmowałoby się zbrodniami, przestępstwami popełnionymi przez sędziów.

Po drugie, z lokalu, w którym X miał być bity pobrano próbki DNA. I znowu cuda. DNA pobrano 20 września, ale pani prokurator, która to zleciła przed otrzymanim wyników zleciła drugie, 26 września, argumentując, że te pierwsze nie będą dokładne, zleciła to na piśmie. Skąd wiedziała, że będą niedokładne, że nie będzie tam śladów krwi X? Potrafi przewidywać przyszłość? Potrafi, tak było. Pub od 20 do 26 września był otwarty i teoretycznie każdy mógł w tym czasie podrzucić ślady DNA pana X… 

Po trzecie, dla sądu ważne były zeznania skruszonego ochroniarza, który w areszcie zmieniał swoją wersję i przyznał, że bił i kopał z Murańskim. Tu kolejny problem: red. Orlikowski nagrał rozmowę z człowiekiem, który siedział z jednej celi z owym ochroniarzem. Ochroniarz dostał do celi zeznania rzekomo pokrzywdzonych i uczył się ich na pamięć, żeby zeznać dokładnie to, co oni. I tak potem zeznał. Czemu to zrobił? Był recydywistą i bał się, że jeśli zezna prawdę zostanie skazany w warunkach recydywy na długoletni wyrok. Jednak sędzia uznał (na piśmie!) inaczej. Według sędziego ochroniarz uczył się na pamięć przebiegu zdarzenia z akt „tylko i wyłącznie dlatego, że liczył na łagodny wyrok, nie zaś dlatego, że zeznania te przedstawiały okoliczności, które nie miały miejsca”. Dlatego uczył się na pamięć, choć rzekomo miał być tego świadkiem? Przecież to jawna bzdura, ale nie szkodzi. Tak stwierdził sąd.

Wątpliwości w tej sprawie jest więcej, ale zasadnicza brzmi: po co Murański miałby katować człowieka, żeby wyniósł się z jego domu, skoro miał w ręku komorniczy nakaz eksmisji i X w ciągu około tygodnia zostałby eksmitowany. Po co? 

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, po co policja, prokurator, sąd mieliby gnębić przedsiębiorcę? W jakim celu? Ciekawe, prawda? 

Kiedy Murański, zamożny przedsiębiorca, został skazany nieprawomocnym wyrokiem w lipcu 2009 roku na karę 4 lat więzienia i 50 tys.zł dla poszkodowanego zaczęły się kolejne cuda. W grudniu 2009 prawomocnym wyrokiem sąd obniżył karę do 3 lat i 15 tys. zł., ale machina ruszyła. W lutym 2011 roku sąd w Wałczu nakazuje skazanemu Murańskiemu zapłacić nie 15 tys., ale 50 tys. zł. Dlaczego? Przecież prawomocny wyrok mówi coś innego. Bo tak. Do gry wchodzi komornik. Blokuje przedsiębiorcy konta uniemożliwiając działalność gospodarczą i chce licytować dwie jego nieruchomości. Znany schemat? Tak znany. Zniszczyć i odebrać majątek prawie zgodnie z prawem. W tym czasie w sądzie leży zabezpieczonych Murańskiemu 27 tys. zł, z których możny by wypłacić 15 tys. rzekomo poszkodowanemu. Ale nie. Komornik chce za 15 tys. licytować dwie nieruchomości. Murański szybko sprzedaje jedną z nich tracąc, jak sam twierdzi, połowę jej wartości, ale unika egzekucji. Pani sędzia twierdzi, że po prostu doszło do pomyłki. Kiedy Murański siedzi w areszcie pokrzywdzeni twierdzą, że może udałoby się zmienić zeznania za… około 2 mln zł. Ta rozmowa została nagrana i sąd może ją wysłuchać. 

Murańskiego nie udało się zniszczyć. Ma się nieźle. Zarabia. Chce, żeby ci, którzy zrobili z niego przestępcę sprawiedliwie za to odpowiedzieli. 



Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka