Dariusz Ged
Nikt mi nie płaci, czyli notki bezwartościowe?
11 obserwujących
145 notek
118k odsłon
  241   0

Tolerancja dla przymusu vs przymus tolerancji

Zainspirowany trafnością własnego komentarza postanowiłem rozwinąć myśl, zachowując jej treściwość.

Strona ideologiczna, mająca na sztandarach hasło tolerancji, zatraciła się w swojej idei na tyle, że jest orędownikiem przymusu... do tej idei.

Strona podpierająca się kulturą miłości, mająca na sztandarach sprawiedliwość, zatraciła się w swoich zasadach na tyle, że toleruje przymus i likwidowanie wolnej woli.

Rozumiem ideę, że cel uświęca środki, czyli dla osiągnięcia ideału używa się mało idealnych rozwiązań, ale raczej jest to błędne koło i nic dobrego nie przynosi. Przeciwnik zabijania, który morduje wszystkich morderców, to perpetum mobile w napędzaniu zła. Nigdy nie pozbędzie się wszystkich, więc zawsze będzie widział usprawiedliwienie dla swoich zbrodni i sens własnego życia, bo jeszcze nie skończył wprowadzania swojego idealnego ładu społecznego. Nie dostrzeże kiedy jego własne poczynania staną sie większą inspiracją dla innych do zabijania, niż jego efekty eliminują tego rodzaju zło.

Wyobraźmy sobie zatem najpiękniejsze idee, jak miłość, pokój, radość i połączmy go z uświęconym przez cel np. przymusem. Chyba nie muszę podpowiadać jak fatalnie wypadnie taka wymuszona miłość, natomiast uspokojenie kogoś siłą to ewidentnie kaftan i szmata w ustach, a taka radość to głównie dzięki naszprycowaniu tabletkami lub poprzez inne oddziaływania ogłupiające. Teraz niech sobie odpowiedzą głosiciele tolerancji, co osiągają swoją próbą wymuszenia tej idei, a głosiciele miłości i sprawiedliwości, co osiągają tolerowaniem restrykcyjnych form prawa. Oba obozy niby sobie przeciwne napędzają się wzajemnie, zmierzając do tego samego celu, do zamordyzmu, braku wolności, zaniku wrażliwości na potrzeby ludzkie, do reżimu społecznego. To nie jest tak, że jednych wzmożenie i radykalizacja jest odpowiedzią obronną na aktywność drugich. Jest przeciwnie. Występuje DZIĘKI łamaniu kolejnych granic po drugiej stronie. Im bardziej jedna strona staje się zła, tym bardziej druga może sobie pozwolić na te same praktyki bez ryzyka utraty poparcia. Możliwe jest to tylko dzięki bezkompromisowemu eliminowaniu innych stron, które proponują łagodzenie sporów, a realizowane jest to wypróbowaną  metodą "kto nie z nami, ten przeciwko nam". Każdy kto nie jest wystarczająco radykalny i zdolny do poświęcenia siebie oraz uświęcenia środków, jest szpiegiem i wrogiem, więc widzimy na naszych oczach, jak współczesny komunizm i faszyzm, niby rywalizując ze sobą, na współkę zdobywają coraz większe rzesze wiernych wojowników i uznanie, wypierając wszystko inne, co dla nas lepsze.






Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo