Blog
Okiem realisty
jedrek27
3 obserwujących 540 notek 113999 odsłon
jedrek27, 12 października 2018 r.

To było niczym święto

114 3 1 A A A

Piractwo od dawien dawna zaprzątało głowy osoby zajmujące się grami video. Wielu ludzi szło i idzie nadal na łatwiznę, za darmo zaopatrując się w upragnioną pozycję. Pomimo takiego wstępu nie poświęcę tego artykułu piractwu, a urokami tego, co niesie posiadanie oryginalnej wersji.

Pamiętam jakby to było dziś, gdy rodzice kupili mi pierwszy komputer. Jako zapalony gracz sumiennie zbierałem otrzymywane od rodziców kieszonkowe, przysłowiowy grosik do grosika, aby w końcu zaopatrzyć się w legalną grę. Nadszedł w końcu ten upragniony dzień, i pojechałem z ojcem na zakupy. W sklepie z grami były obszerne półki z rozmaitymi tytułami, i nastoletni gracz czuł się w nim niczym w świątyni.  

Mimo tego, że dopiero ‘’raczkowałem’’ w grach komputerowych po przejściu z konsolki Pegasus, udało mi się wybrać całkiem niezły produkt – gra była nieszablonowa, z nietuzinkową muzyką ( którą z chęcią odtwarzałem też na wieży), no i ten piękny zapach świeżego pudełka i instrukcji gry. 

W miarę moich możliwości starałem się kupować oryginały. Podobało mi się to, że jako stały klient dostawałem różne gadżety np. plakaty. Jak już wspomniałem w tytule, kupno oryginalnej gry traktowałem jako święto, zbierając na nią grosik do grosika. Miało to swoją nietypową magię, i pomijam tu fakt, że byłem o dwadzieścia lat młodszy, i świat wydawał mi się wtedy piękny i niewinny. 

Obecnie zanikają wydania gier w pudełkach, ba, ogólnie wydania na nośnikach, i wszystko zaczyna być udostępniane w wersjach internetowych. Ma to w zamyśle raz na zawsze ukrócić piractwo. Czy to się uda? Tego nie wiem, czas pokaże. Ja jednak zawsze będę pamiętał to święto, gdy dostałem legalną grę – nie raz pięknie zrobione pudełko, instrukcje, i dodatki ( jak np. w Fallout Tactics, gdzie oprócz samej gry dołączono dwie poprzednie części, oraz możliwość wydrukowania sobie fabularnej gry karcianej, albo Flying Corps Gold gdzie instrukcja była istnym podręcznikiem o walkach powietrznych I wojny światowej, i do tego ta wspaniała mapa lotnicza). To miało w sobie magię, takie małe szczęścia, o których śpiewał niegdyś Kuba Badach. 


Opublikowano: 12.10.2018 12:40.
Autor: jedrek27
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Interesuję się rozmaitą tematyką, jestem zafascynowany światem, jego bogactwem i różnorodnością

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @leszek152 Tak, w pełni się zgadzam.
  • @ No niestety.
  • @lupin1 Tyle że Richthofena uważano za rycerskiego, który nie pastwi się nad pokonanym...

Tematy w dziale Rozmaitości