2 obserwujących
19 notek
8276 odsłon
  187   1

Onet: zły Hitler nabrał dobrego Stalina

Autor cytowanego niżej tekstu mieni się być absolwentem historii wojskowości na skądinąd dobrej niegdyś uczelni. Ba, możemy przeczytać, że aktualnie nie tylko jest doktorantem (w domyśle – na Wydziale Historycznym), ale i nauczycielem historii. Popatrzmy więc, jak wyglądały jego zdaniem naszej dzieje.

Oto odkrycie na miarę naszej epoki. Autor polskojęzycznego portalu pisze:

Chociaż pokrętna logika najbliższych doradców Stalina próbowała uwiarygodnić tezę, że jedynym i ostatecznym celem Hitlera w Europie po zdobyciu Francji będzie Wielka Brytania, już w sierpniu 1939 r. przywódca ZSRR przy okazji podpisywania układu Ribbentrop-Mołotow miał zwrócić się do ministra Rzeszy ze słowami: "Oczywiście nie zapominamy, że waszym ostatecznym celem jest zaatakowanie nas".

Nie wiem, czy pamiętacie, drodzy Czytelnicy, mapę Europy z 1938 roku?

Jakby nie patrzeć Związek Sowiecki odgrodzony jest od Niemiec szeregiem państw, z których największa jest Polska. Nie istnieje zatem możliwość ataku lądowego. O morskim natomiast ze względu na praktyczny brak floty nawodnej (pokłosie przegranej I wojny światowej) nie było nawet co marzyć.

I co robi racjonalny rząd sowiecki, w którym Mołotow oficjalnie był najważniejszy? Ano dąży do likwidacji Państwa Polskiego tak, aby w niedalekiej przyszłości umożliwić zaatakowanie swojego terytorium przez Niemców. Ba, i to nawet z zaskoczenia.

Co więcej, w następnym roku pochłania Państwa Bałtyckie pewnie po to, by jednostki Wehrmachtu podczas ewentualnej napaści mogły spokojnie najkrótszą drogą podążać na Leningrad (obecnie Petersburg).

To tak, jakbym z obawy przed złodziejami nie zamykał drzwi wejściowych do mieszkania, a pieniądze zamiast w sejmie trzymał na stole kuchennym.

Onetowy autor ma jednak wytłumaczenie takiego zachowania. Otóż Stalin padł ofiarą uroku osobistego Adolfa Hitlera. Kto wie, może następnym krokiem będzie już oficjalne uznanie Stalina za geja, który padł ofiarą umizgiwań cynicznego transgenderowego kanclerza III Rzeszy?

Na razie jednak czytamy oględnie:

Przywódca ZSRR był jednak na tyle zaślepiony lub oczarowany swoim niemieckim sojusznikiem, że bez reakcji przyjął informację o uchwalonym przez Hitlera Planie Zbrojeniowym B, który w obliczu klęski Niemiec w bitwie o Anglię mógł w zasadzie zostać skierowany wyłącznie w jedną stronę – na Moskwę.

A niby czym miał się przejmować? Przecież od wprowadzenia 1 września 1939 roku powszechnego obowiązku obrony w ZSRS udało mu się powiększyć armię z 1,5 mln (koniec 1938) do 5,5 mln 21 czerwca 1941 roku. Ba, sama liczebność to nie wszystko – czołgi, jakie posiadała Armia Czerwona nie miały równych nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Poza tym liczebność. Tylko najlżejszych, pływających (żadna inna armia nie posiadała podobnych jednostek) miała więcej, niż wszystkich niemieckich (oraz ich sojuszników) zebranych 22 czerwca 1941 roku na froncie wschodnim. Samoloty z reguły wyposażano już w niekierowane rakiety, pierwowzór późniejszych „katiusz”. I jeśli nawet część z nich ustępowała pod względem osiągów najnowszym niemieckim, to przecież podobna sytuacja występowała i po drugiej stronie.

W skład Luftwaffe wchodziły bowiem płatowce przestarzałe już w 1939 roku nawet. Tymczasem dwa lata później taki np. Ju-87 Stuka stanowił podstawowy bombowiec nurkujący. Nie tylko on. Aż do 1944 roku użytkowany był dwupłatowiec Gotha o oszałamiającej nośności 200 kg!

Przykładów można by mnożyć. Najważniejsze z punktu widzenia Stalina i jego sztabu było co innego – oto Wehrmacht zupełnie nie posiadał smarów pozwalających na uruchamianie silników spalinowych w temperaturach zimowych. Nie było też odpowiednich środków smarnych do broni strzeleckiej, co praktycznie nie pozwalało na prowadzenie kampanii w Rosji.

A już brak paliwa, o czym Stalin wiedział doskonale (ropa z Rosji pozwoliła na ataki na Anglię czy też rejs Bismarcka), praktycznie powinien unieruchomić niemieckie wojska w połowie drogi do Moskwy. Faktycznie, było się czego obawiać… ;)

Popatrzmy lepiej na dalsze przekłamania zawarte w cytowanym tekście.


Generał z niemalże stoickim spokojem miał odpowiedzieć agentowi, że dopiero co Japończycy zapewnili radzieckie władze, iż Niemcy nie planują wojny z ZSRR. Jakby tego było mało, tego samego dnia [21 czerwca 1941 r. - HD] do ryskiego Politbiura zgłosiło się trzech niemieckich dezerterów informujących, że następnego dnia o świcie nastąpi przełamanie granicy i rozpocznie się operacja przeciwko Rosji. Stalin zareagował błyskawicznie: dwóch dezerterów kazał aresztować, a trzeciego, Alfreda Liskowa, rozstrzelać.


Prawda jest zgoła inna. Aż do połowy 1942 roku Liskow był wykorzystywany przez sowiecką propagandę. Nie wiadomo, czy zginął. W każdym bądź razie do dzisiaj w Rosji jest uważany za bohatera.

https://miastokolobrzeg.pl/historia/21374-jak-stolarz-spod-kolobrzegu-obnaza-manipulacje-putina.html


Autor notki w swojej usilnej pogoni za pokazaniem przeważającej siły Wehrmachtu podaje nawet liczbę czołgów, jaką dysponował Hitler, z zadziwiająco dużym naddatkiem.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura