Przez zachodnią granicę przechodzą islamiści! Przez wschodnią białorusko rosyjska kontrabanda i agentura! I choć Tusk ubłagał komisję europejską o prolongatę w wysyłaniu nam tysiącami czarnoskórych inżynierów i lekarzy z maczetami do czasu rozstrzygnięcia wyborów parlamentarnych w 2027 roku; to przecież rozpiździaju na wschodniej granicy, nikt mu prolongować nie zamierza! Nadal trwa śniada nawała na wybudowany przez Prawo i Sprawiedliwość stalowe ogrodzenie na granicy polsko białoruskiej. Jednocześnie przez przejścia graniczne z Ukrainą przenikają do nas wszelkiej maści rosyjscy agenci i sabotażyści. Nad granicą, przelatują jak nad swoim, białoruskie balony przemytnicze testujące sprawność naszej obrony powietrznej oraz rosyjskie drony, mające dać odpowiedź o militarnej gotowości Polski do odparcia napadu powietrznego!
Co na to Tusk? To, co zwykle, ma to w pomoce, bo przecież nigdy nie chodziło mu o "ten kraj", tylko o swoje własne korzyści, o swoje aktywa i polityczne dopieszczenie. Chodziło nie o rządzenie tylko o panowanie, i o uznanie u tych zza Odry, bo z nimi przede wszystkim przez swoich własnych antenatów, a co gorsza, osobiste przekonania, jest związany. W końcu "Polska to nienormalność" nie wzięła się z powietrza! Właśnie wokół tego wszystkiego kręci się polityczne, ale także to osobiste, życie Tuska. Kwestia prawdziwej władzy, za którą idzie odpowiedzialność, bezkompromisowość, zdolność do poświęceń, a przede wszystkim miłość własnego kraju, jest mu tak obca jak Johnowi Holmesowi rola przyzwoitki. Po prostu, Kierownik nie dba o Polskę w najmniejszym stopniu, bowiem owo dbanie nie karmi jego egoizmu i nie pompuje ego. Jest on modelowym przykładem bezojczyźnianego unijczyka, a wręcz ojkofobia wybranego przez trzydzieści procent zamieszkałych w Polsce Polaków bezobjawowych - unijczyków i ojkofobów właśnie!
Niestety jest jeszcze gorzej! Bowiem Tusk nie uznaje żadnych granic. Słowo "moralność", powoduje u kierownika, po chłopsku zakrywany dłonią, śmiech mający być litościwym parsknięciem nad naiwnością polaczków. W rzeczywistości, ów chichot to bezgraniczna pogarda dla zasad i wartości. Ten brak tuskowych granic, na samym końcu objawia się w zwykłym bezwzględnym i bezczelnym złodziejstwie. Okradane poprzez mafie paliwowe, spółki skarbu państwa, gigantyczną korupcję na szczytach władzy, całe nasze państwo stacza się po równi pochyłej. Do tego wszystkiego to się właśnie sprowadza, spytajcie Sławka Nowaka, spytajcie Grodzkiego, Giertycha czy Gawłowskiego. Bandycki splendor, korupcja i złodziejstwo, to jest własnie trojka, która niesie Tuska i jego watahę w polityczną dał. Bez wstydu, sumienia i bez granic!
Inne tematy w dziale Polityka