52 obserwujących
2073 notki
2844k odsłony
  1944   5

W czym Joe Biden nie ma racji i kto kogo uczy etykiety?

Car Puszka, Kreml, lipiec 2017.
Car Puszka, Kreml, lipiec 2017.

No więc prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden, przemówił wczoraj w Warszawie. Przemówienie było podniosłe, dobrze wygłoszone, chociaż bez konkretów. Bez informacji choćby o stałych bazach amerykańskich w Polsce, ale rozumiem, że pewnie to nie jest materia, którą porusza się w wiecowych wystąpieniach. To raczej materia na dyplomatyczne gabinety. 

W jednym jednak Joe Biden nie ma racji. W pewnym fragmencie swojego przemówienia mówił o tym, że są dobrzy Rosjanie. Że w przyszłości trzeba będzie współpracować z Rosją, tylko trzeba by odsunąć Władimira Putina. A potem – jak rozumiem – będzie normalnie. Otóż tutaj Joe Biden się myli. Nie będzie normalnie. Jestem zwolennikiem poglądu, że politycy są po prostu tacy, jakie są społeczeństwa, którymi kierują. I to niezależne od ustroju. Czy jest to demokracja czy dyktatura. No chyba, że ta dyktatura jest podtrzymywana z zewnątrz, jak podtrzymywany był PRL. Rosja i Związek Radziecki mieli Piotra Wielkiego, Katarzynę II, Stalina, Breżniewa i Putina. Może inaczej było z Gorbaczowem i Jelcynem, ale pierwszy był inny, bo zwyczajnie zmusiła go do tego sytuacja, a drugi był w sytuacji podobnej, a do tego był jeszcze alkoholikiem. 

Otóż Rosjanie mają tych wszystkich satrapów, bo taki model władzy uważają po prostu za najlepszy. Taką mają tradycję. To im po prostu odpowiada. I owszem. Są tam niewielkie grupy demokratów i dysydentów, ale patrząc na ogół społeczeństwa są to po prostu kręgi hobbystów. Nawet hołubiony dzisiaj, siedzący w kolonii karnej, opozycjonista Nawalny, jest przedstawicielem rosyjskiego, nacjonalistycznego imperializmu, który mówi, mniej więcej to samo co Putin. Choćby powątpiewa w odrębność narodu ukraińskiego i nie chce oddać Ukrainie Krymu. 

Walka z imperializmem rosyjskim nie polega więc tylko na zmianie prezydenta, ale na trwałym pozbawieniu Rosji zdolności imperialnych. Twierdzenie, że chodzi tylko o pozbycie się dobrego cara jest niestety stałą, naiwną mrzonką państw zachodnich. 

I wreszcie kwestia druga. Prezydent Francji, Emmanuel Macron zwrócił uwagę prezydentowi USA, że nie powinien nazywać Putina rzeźnikiem. Oczywiście! Macron i Olaf Scholz – kanclerz Niemiec – od miesiąca wydzwaniają do Putina i prowadzą jakieś rozmowy. Rozmowy, których konkretnych rezultatów brak. Patrząc z dystansu, wygląda to tak: barczysty osiłek rąbie siekierą w drzwi mieszkania sąsiada, a 2 chłopców – z minami prymusów – opowiada mu, że nie powinien zakłócać ciszy nocnej, bo jest już po 22. Jasne! Walący siekierą w drzwi nie jest rzeźnikiem! Absolutnie!

Po prostu jest nauczycielem etykiety…


Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl

Poznań 2.0 – najważniejsi w jednym miejscu – bo informacja nie musi być nudna

http://miastopoznaj.pl/ 

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka