Wierzę, ż Benedykt XVI podjął słuszną decyzję. Decyzję, która dla wielu – także nie katolików jest niezrozumiała. I te opinie - to także pewnie uwzględniony w tej decyzji – krytycyzm w oczach współczesnych. Także współwyznawców.
A jednak abdykacja papieża Benedykta jest sporym kłopotem. I to, co początkowo wydawało się tylko konfuzją dla katolików, jest jednak kłopotem szerszym. Przekonałem się o tym wczoraj rozmawiając z moim przyjacielem Bakytem Orozbajevem. Kirgizem, o którym – swego czasu – pisałem tutaj: (http://jflibicki.salon24.pl/482233,kirgiz-jest-krolem).
Bakyt jest muzułmaninem. Sam nie uważa się – chyba - za jakoś specjalnie gorliwego wyznawcę swojej religii, bo sam o sobie zwykł mawiać: jestem islam – light. I tenże Bakyt zadał mi dwa proste pytania. Czy wierzycie, że wyborem papieża kieruje Bóg? Tak odpowiedziałem. Duch Święty. Skoro tak – ciągnął dalej – to jak, wybrany nań prze Boga mógł zrezygnować ze swego urzędu?
I nie pomogły tłumaczenia. Że papież – Ratzinger to przemodlił. Przemyślał. Że taką możliwość daje mu prawo kościelne. Tak – odpowiadał zacny Kirgiz – zrobił was na szaro, a wy teraz – naprędce – dorabiacie do tej sytuacji nowe teorie.
Tak. Z abdykacją Benedykta jest problem. I mają ją przecież nie tylko wyznawcy innych religii czy niewierzący. Mają ją przecież także zwykli katolicy. Nawet hierarchowie. Opinie o schodzeniu z krzyża przecież nie wzięły się z nikąd.
Wierzę, ż Benedykt XVI podjął słuszną decyzję. Decyzję, która dla wielu – także nie katolików jest niezrozumiała. I te opinie - to także pewnie uwzględniony w tej decyzji – krytycyzm w oczach współczesnych. Także współwyznawców. Ważne jednak, że mimo wątpliwości mego przyjaciela, tego krytycyzmu na pewno nie ma w najważniejszych oczach. W oczach Bożych…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (35)