z min. Elżbietą Seredyn w domu Sióstr Opatrzności Bożej w gminie Siedlec, 20 maja 2013.
z min. Elżbietą Seredyn w domu Sióstr Opatrzności Bożej w gminie Siedlec, 20 maja 2013.
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1071
BLOG

Jak padną w proch zarzuty wobec Kościoła…

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 39

  

Dlaczego o tym piszę? Bo w imię zachowania elementarnej zawodowej rzetelności i przyzwoitości oczekiwałbym od - pewno sowicie wynagradzanych dziennikarzy Tok Fm, którzy nieliczne, niewątpliwie istniejące patologie życia eklezjalnego rozdmuchują do poziomu plagi i niemal oczywistej normy - aby opowiedzieli swoim słuchaczom także o takich przypadkach. Także o przypadku Wielkiej Wsi. O tym, że setki i tysiące ludzi Kościoła – tak jak te siostry – znajdują w sobie motywację do czynienia w ukryciu dzieł heroicznych. Motywację, którą bez Nadprzyrodzonej inspiracji naprawdę nie sposób wyjaśnić…
 
Brytyjski The Economist pisze o akcji Tok FM wysyłania pytań do polskich diecezji w sprawie pedofilii (http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,13977831,_Economist__o_akcji_TOK_FM_dot__pedofilii_w_Kosciele_.html#BoxWiadTxt). Akcja ta z pewnością wzmocni klimat podejrzeń i oskarżeń pod adresem Kościoła. Podejrzeń i oskarżeń, które ostatecznie obrócą się w proch. Dlaczego tak uważam?
 
Nie. Nie dlatego, żeby takich przypadków nie było. W polskim Kościele z pewnością są przypadki tej odrażającej plagi. Są przypadki wykorzystywania władzy, budowania wpływów politycznych, niemoralności czy bogacenia się. Są i trzeba je piętnować, choć szum jest w stosunku do ich realnej liczby nieproporcjonalnie duży. Jest większy kilkunastokrotnie jeśli nie kilkudziesięciokrotnie. Czemu mają jednak one upaść i upadną?
 
Bo dobro, które w ciszy czynią wielokrotnie większe szeregi ludzi Kościoła jest wielo, wielokrotnie większe. Przykład sprzed kilku dni. Oto w ostatni poniedziałek, wraz z wiceminister Pracy i Polityki Społecznej, panią Elżbietą Seredyn, odwiedziłem dom Sióstr Opatrzności Bożej w Wielkiej Wsi w gminie Siedlec, w powiecie wolsztyńskim. Dom dla 60 głęboko niepełnosprawnych dziewcząt i kobiet. W ostatniej Sali znajduje się 8 najbardziej dotkniętych przez życie podopiecznych. Wszystkie leżące, wiele bez kontaktu, albo z kontaktem wręcz symbolicznym. Wszystkie wymagające stałej opieki, również w zakresie najbardziej podstawowych, osobistych potrzeb. Panie przebywają w dwóch, 4 osobowych pokojach.
 
W ostatnim pokoju zastajemy jedną z sióstr. Jak długo siostra tu pracuje? – pytam. Ja? Będzie 52 lata odpowiada z uśmiechem, Całe moje zakonne życie… 52 lata? – niedowierzamy. Tak – odpowiada. Trafiłam tu jeszcze jako nowicjuszka…
 
Wszystkie siostry, z którymi rozmawiamy, pracują tu po kilkadziesiąt lat. Najkrócej 27. Kiedy wychodzimy z tej najtrudniejszej sali, wójt gminy, Adam Cukier,  szef wolsztyńskich struktur SLD, mówi mi: jeśli gdzieś jest niebo na ziemi to właśnie tutaj…
 
Dlaczego o tym piszę? Bo w imię zachowania elementarnej zawodowej rzetelności i przyzwoitości oczekiwałbym od - pewno sowicie wynagradzanych dziennikarzy Tok Fm, którzy nieliczne, niewątpliwie istniejące patologie życia eklezjalnego rozdmuchują do poziomu plagi i niemal oczywistej normy - aby opowiedzieli swoim słuchaczom także o takich przypadkach. Także o przypadku Wielkiej Wsi. O tym, że setki i tysiące ludzi Kościoła – tak jak te siostry – znajdują w sobie motywację do czynienia w ukryciu dzieł heroicznych. Motywację, którą bez Nadprzyrodzonej inspiracji naprawdę nie sposób wyjaśnić…
 
„Gdy odbierasz im oddech, marnieją i w proch się obracają” – mówi psalmista w psalmie 104. Tak. Tak właśnie będzie moim zdaniem z podobnymi akcjami. Tak padną w proch zarzuty wobec Kościoła i liczne podobne kampanie. Padną dzięki takim siostrom jak te z Wielkiej Wsi. I wiele im podobnych.
 
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Rozmaitości