No właśnie. Chyba jednak SLD tego nie pamięta. Ostatnio bowiem, grono lewicowych emerytów lubi przecież bardzo wracać do przeszłości. Z uporem godnym lepszej sprawy – i to nawet wbrew Jerzemu Urbanowi – jego członkowie blokowali przecież choćby sejmową uchwałę w sprawie rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka. Wyszła z tego – by zacytować Jarosława Kaczyńskiego – jedna, wielka kompromitacja. Dziś porównują kardynała Dziwisz do Chomeiniego. Oj Panowie! Źle się bawicie. To się dla Was podobnie kiepsko skończy.
Leszek Miller postanowił polemizować z kardynałem Dziwiszem. Polemizować z jego wczorajszym kazaniem na procesji Bożego Ciała. Polemizować, porównując go do ajatollaha Chomeiniego. Co powiedział Miller?
„To jest norma istniejąca w państwie wyznaniowym, gdzie prawo stanowione przez parlament wynika z doktryny religijnej. To jest Iran Chomeiniego, a nie nowoczesne państwo polskie” – mówił szef SLD, komentując słowa krakowskiego metropolity. Co z kolei w swoim kazaniu powiedział były sekretarz Jana Pawła II?
„W społeczeństwie demokratycznym rządzi większość. Pluralizm poglądów i postaw ludzi tworzących nasze społeczeństwo jest faktem. Przyjmujemy ten fakt do wiadomości. Tym niemniej trzeba jasno stwierdzić, że wierność prawdzie obowiązuje wszystkich, również prawodawców. Prawdy nie ustala się przez głosowanie, dlatego nawet parlament nie jest powołany do tworzenia odrębnego porządku moralnego niż ten, który jest wpisany głęboko w serce człowieka, w jego sumienie” – mówił kardynał. Tekst dostępny tu (http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,14015775,Miller_o_slowach_kard__Dziwisza__To_jest_Iran_Chomeiniego_.html).
Zaiste zdumiała mnie reakcja Leszka Millera. Bo przecież kardynał Dziwisz nie powiedział naprawdę niczego odkrywczego. Stwierdził rzecz oczywistą. Stwierdził mianowicie, że jeśli parlament uznałby na przykład zabójstwo, kradzież czy wolność od opieki nad potrzebującymi tego rodzicami (czwarte przykazanie), jako rzeczy dopuszczalne w porządku prawnym, to z samej natury tego faktu nie stają się one dopuszczalnymi w porządku moralnym. A skoro takimi nie są, to parlamentarzyści są moralnie zobowiązani, aby takim sytuacjom się przeciwstawiać.
To tak jak ewentualne głosowanie parlamentarne nad małżeństwami jednopłciowymi. Nawet przeprowadzenie takiego rozwiązania przez całą procedurę legislacyjną demokratycznego państwa, nie czyni ich akceptowalnymi w chrześcijańskim i naturalnym porządku moralnym. I fakt ten nakłada też na parlamentarzystów określony obowiązek postępowania. Obowiązek, który jak każdy, mogą oni z siebie zdjąć w sposób najprostszy z możliwych. Podejmując aktem wolnej woli działanie, z owym porządkiem moralnym sprzeczne, ale obciążające ich sumienia.
Tyle więc tylko stwierdził kardynał. Wbrew temu zaś, co twierdzi Leszek Miller, nie wzywał ani do wybijania zębów za brak respektowania piątkowego postu, ani choćby do prób pozbawienia ludzi pracy za brak udziału w niedzielnej Mszy świętej. Te czasy – warto to może byłemu premierowi przypomnieć – mamy już dawno za sobą.
No właśnie. Chyba jednak SLD tego nie pamięta. Ostatnio bowiem, grono lewicowych emerytów lubi przecież bardzo wracać do przeszłości. Z uporem godnym lepszej sprawy – i to nawet wbrew Jerzemu Urbanowi – jego członkowie, blokowali przecież choćby sejmową uchwałę w sprawie rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka. Wyszła z tego – by zacytować Jarosława Kaczyńskiego – jedna, wielka kompromitacja. Dziś porównują kardynała Dziwisz do Chomeiniego. Oj Panowie! Źle się bawicie. To się dla Was podobnie kiepsko skończy.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (17)