Jeśli inne „wiadomości” podawane przez ów portal, czyli sterowanego przez bliźnięta zbiorowego Zygmunta Broniarka są równie wiarygodne, co komentarz do mojego wczorajszego wpisu, to już wiadomo gdzie narodził się wzór dla owego słynnego, „tożsamościowego” dziennikarstwa. Jak to zaczynał się ten stary, sowiecki dowcip?
Pełniąca rolę zbiorowego, pisowskiego Zygmunta Broniarka, redakcja największego portalu „po stronie tej partii” postanowiła zająć się moim wczorajszym wpisem. Wpisem, który dotyczył dywagacji redaktora Andrzeja Stankiewicza na temat tego, czy Jarosław Gowin planuje założyć partię, która byłaby docelowo zorientowana na koalicję z PiSem.
Mój wywód dotyczył tego, że tak nie jest. Bo Gowin musi przecież zdawać sobie sprawę, że w przypadku takiej „koalicji”, dzielni podopieczni prezesa Kaczyńskiego najpierw próbowaliby taką partię przejąć, a potem szukaliby na jej szefa haków (albo odwrotnie).
Jakich? Chociażby takich, że w uczelni, którą kierował krakowski minister były jakieś przekręty. Tak robiono przecież z byłymi koalicjantami PiS, Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. Czemu inaczej miałoby być z Gowinem? W tym sensie – pisałem – jeśli Gowin o tym myśli, skończy jak Lepper. Ja uważam, że nie myśli. Oto mój wczorajszy wpis: (http://jflibicki.salon24.pl/513361,gowin-jak-lepper).
Co z tego zrobił portal bliźniaków, udostępniający swe łamy zbiorowemu, pisowskiemu Broniarkowi? Nazwał to brudnym, opartym na plotkach donosem (http://wpolityce.pl/wydarzenia/55547-czy-senator-jan-filip-libicki-wyleci-z-platformy-za-wyjatkowo-niegodny-atak-na-partyjnego-kolege). Wnioski z powyższego przypadku płyną trzy.
Po pierwsze: ciekawe, co uważa na ten temat redaktor Stankiewicz, autor powyższej tezy? Myślę, że informacja, iż na łamach Rzepy rozpowszechnia on brudne plotki będzie dla niego sporą nowością.
Po drugie: nerwowa reakcja redaktorów tej współczesnej, wirtualnej Trybuny Ludu wskazuje, że mój strzał był wyjątkowo celny. Musiał być celny skoro domagają się oni aż – ojojoj – usunięcia mnie z szeregów PO!. Jest celny, nie dlatego, żeby Gowin taką koalicję planował, ale dlatego, że tym wpisem udało mi się udaremnić choć troszkę typowo pisowski – tyle, że lansowany przez „tożsamościowe media” pomysł - skłócenia Jarosława Gowina z innymi środowiskami konserwatywnym. Pomysł tyle głupi, co prostacki.
Wreszcie po trzecie. Jeśli inne „wiadomości” podawane przez ów portal, czyli sterowanego przez bliźnięta zbiorowego Zygmunta Broniarka są równie wiarygodne, co komentarz do mojego wczorajszego wpisu, to już wiadomo gdzie narodził się wzór dla owego słynnego, „tożsamościowego” dziennikarstwa. Jak to zaczynał się ten stary, sowiecki dowcip? Nie w Moskwie, a w Nowosybirsku…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (24)