W przeciwieństwie do wielu - absolutnie nie wierzę, by ten jego wczorajszy wywiad dla Rzeczpospolitej był dyskursem medycznym. Choćby dlatego, że Robert Mazurek nie jest przecież lekarzem…
„Podnoszę kwestie prawdy i fałszu, które zniknęły z życia publicznego” – powiedział wczoraj Robertowi Mazurkowi profesor Jan Hartman: (http://www.rp.pl/artykul/61991,1031168-Pokrewienstwo-z-Palikotem.html).
I tu ma rację. Zgadzam się z nim. W sposób otwarty i bez ogródek kontrowersyjny akademik przedstawił spójną antyklerykalną – a patrząc szerzej – antyreligijną postawę. I choć sama w sobie, postawa taka jest smutna i bolesna, to jednak rzeczywiści wnosi do publicznego dyskursu pewną prawdę. Prawdę o postawie i poglądach wielu tych osób, mówiących o Kościele i ludziach wierzących często z bardzo dobrze odegraną troską.
Profesor Hartman jasno pokazuje, co się zwykle za ową troską kryje. I - w tym sensie – owo jego umiłowanie do mówienia prawdy w dyskursie publicznym, społecznym, filozoficznym i politycznym jest niezwykle cenne.
Bo przecież, czytając ten tekst – w przeciwieństwie do wielu - absolutnie nie wierzę, by ten jego wczorajszy wywiad dla Rzeczpospolitej był dyskursem medycznym. Choćby dlatego, że Robert Mazurek nie jest przecież lekarzem…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl





Komentarze
Pokaż komentarze (132)