Wystarczy bowiem porównać kilkadziesiąt tysięcy nie korzystających z publicznych dotacji Narodowców, którzy przeszli przez Warszawę 11 listopada, z powyższym marszem. Przecież tu nie wzięli w nim nawet udziału działacze PiS z sąsiednich wobec Warszawy województw.
Ma rację, że chyba zbliża się koniec PiSu. Mimo jego teoretycznie rosnących sondaży. Po czym to wnioskuję? Ano po piątkowym marszu tej partii (http://wyborcza.pl/1,76842,15135502,Niemrawy_marsz_PiS.html).
Media oceniły, że przez stolicę przeszły tego dnia 4 tysiące osób. I nikt z organizatorów tego nie zdementował. Skoro więc tak to - powiedzmy sobie szczerze – mieliśmy do czynienia z absolutną organizacyjną klapą. Wystarczy bowiem porównać kilkadziesiąt tysięcy nie korzystających z publicznych dotacji Narodowców, którzy przeszli przez Warszawę 11 listopada, z powyższym marszem. Przecież tu nie wzięli w nim nawet udziału działacze PiS z sąsiednich wobec Warszawy województw.
Dodajmy do tego Gowina, który coś tam pewnie PiSowi uszczknie. Czy uszczknie? Zobaczymy. Jeśli tak to powinniśmy spodziewać się niebawem ataku Prezesa.
I na koniec. Dobrze życzę Jarosławowi Gawinowi. Jego postulaty przyprawiają o żywsze bicie serca każdego konserwatystę. Popełnia on jednak jeden, zasadniczy błąd. Chyba szczerze uważa PiS za normalną, demokratyczną partię. I stąd chyba – jak dotąd – od PiSu się nie odciął. A ponieważ go lubię, to życzę mu dwóch rzeczy. Żeby nie musiał nigdy na własnej skórze tej pisowskiej normalności sprawdzać oraz by Elżbieta Jakubiak jak najdłużej nic nie mówiła, a Marek Migalski miał jak najmniej świetnych pomysłów. I jeszcze jednego mu życzę. Żeby przez Święta solidnie odpoczął. Bo chyba jest baaardzo zmęczony…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (24)