Dobry stary Mrożek i jego trafny opis polskiej rzeczywistości, sytuacji i polskiego ducha odnosi się więc znakomicie i do sytuacji na Ukrainie. Odnosi się i w jeszcze jednym aspekcie. W jeszcze jednym polsko – ukraińskim porównaniu. Porównaniu, które dedykuję wszystkim polskim malkontentom, zwłaszcza tym smoleńskim. Otóż w roku 1990 roku różnica między Polską a Ukrainą w PKB na głowę mieszkańca wynosiła 124 dolary, dziś to 9 tysięcy dolarów.
Pochodzę z kraju na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu – zwykł mawiać Sławomir Mrożek, nasz genialny, nieżyjący już dramatopisarz. To jedno z jego – moim zdaniem – najgenialniejszych stwierdzeń. Najgenialniejszych, bo krótko, żartobliwie i zwięźle opisujących polską odrębność. Polską specyfikę.
I to Mrożkowe powiedzenie przychodzi mi na myśl, kiedy od wczoraj oglądam w telewizji regularne walki na kijowskich ulicach. Z jednej strony jesteśmy bowiem na wschód od Zachodu. Bo od elit politycznych po zwykłych ludzi jesteśmy najżywiej zainteresowani tym, co się tam dzieje. Bo Ukraińcom kibicujemy wiedząc, że ich sprawa jest tak naprawdę i naszą sprawą. Bo staramy się im pomóc. Bo czujemy i rozumiemy ich sytuację.
Jesteśmy jednak i na zachód od Wschodu. Bo chociaż kilkaset kilometrów od naszych granic trwają ciężkie walki władzy z własnym społeczeństwem obywatelskim, choć funkcjonuje tam – tak to nazwijmy – ograniczona demokracja, to u nas jest stabilnie. My oglądamy tę sytuację jakby zza szyby. Jak ludzie zachodu, choć zupełnie nie, z charakterystyczną dla tamtych, obojętnością.
Dobry stary Mrożek i jego trafny opis polskiej rzeczywistości, sytuacji i polskiego ducha odnosi się więc znakomicie i do sytuacji na Ukrainie. Odnosi się i w jeszcze jednym aspekcie. W jeszcze jednym polsko – ukraińskim porównaniu. Porównaniu, które dedykuję wszystkim polskim malkontentom, zwłaszcza tym smoleńskim. Otóż w roku 1990 roku różnica między Polską a Ukrainą w PKB na głowę mieszkańca wynosiła 124 dolary, dziś to 9 tysięcy dolarów (http://pieniadze.gazeta.pl/Ekonomia/1,120893,15319026,Zaczynalismy_prawie_tak_samo__Gdzie_jestesmy_teraz_.html#BoxSlotII2img).
I na koniec. Spotkałem wczoraj w barku senackim Pawła Kowala. Człowieka o wielkich zasługach dla sprawy Ukraińskiej. I życzyłem mu, żeby kiedyś – podkreślam – kiedyś, a może spokojnie czekać, bo jest młody został Prezydentem Polski. Szczerze mu tego życzę. I sobie też.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (18)