fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1073
BLOG

Kto i o co bije się w poznańskim PiS?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 31

  

 
Biorę udział w konkursie Onetu na Blog Roku 2013. Będzie mi miło, jeśli osoby mi życzliwe wyślą smsa o treści: E00125 na numer 7122.  A jeśli do 6 lutego jeszcze parę razy to powtórzą i zachęcą do tego znajomych, będzie mi tym milej.
 
W poznańskim PiS iskrzy. Spierają się poseł Tadeusz Dziuba i radny Szymon Szynkowski vel Sęk. Pisze o tym – piórem redaktora Tomasza Cylki – Gazeta Wyborcza (http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,15364906,Spor_w_PiS__Na_prezydenta_Dziuba_czy_Szynkowski_.html#LokPozTxt).
 
Mówiąc w skrócie, obaj panowie spierają się o to, kto będzie lepszym kandydatem swojej partii na urząd Prezydenta Miasta Poznania. Tak naprawdę jednak jest to spór czysto teoretyczny. Teoretyczny, bo każdy obserwator poznańskiej politycznej sceny wie, że żaden z tych dwóch panów – w starciu z Ryszardem Grobelnym – nie ma najmniejszych szans. Tak samo zresztą jak kandydat każdej innej partii, z Platformą Obywatelską włącznie. O co idzie więc tak naprawdę w całej tej historii?
 
Idzie moim zdaniem o najbliższe wybory, ale nie te samorządowe, a tegoroczne europejskie i przyszłoroczne parlamentarne. Wiele wskazuje bowiem na to, że szef PiSu w Radzie Miasta Szymon Szynkowski, straci wkrótce swe polityczne zaplecze. Straci je w momencie, gdy jego pryncypał, europoseł Szymański nie zostanie wystawiony przez PiS w zbliżających się eurowyborach. Na wielkopolskim gruncie był on co prawda w tej kadencji parlamentarzystą – widmem, ale dawał radnemu Szynkowskiemu przynajmniej 3 rzeczy: spokojny byt, możliwości lokalowe oraz pewne polityczne wsparcie. W warunkach polskiej polityki lokalnej wszystkie one są nie do przecenienia.
 
Jak więc w tych warunkach zamierza ratować swą pozycję radny Szynkowski? To dość oczywiste. Najlepiej by został on pisowskim kandydatem na Prezydenta Miasta jeszcze zanim Szymański z Poznania zniknie. W takiej sytuacji, nawet bez jego wsparcia trudno będzie zmarginalizować działacza z prezydencką nominacją w kieszeni.
 
Ta nominacja ma jeszcze jeden walor. Bo oto po sprawnej kampanii – którą Szynkowski bez wątpienia potrafi przeprowadzić – automatycznie stanie się on człowiekiem numer 2 w poznańskim PiS, pewnym dobrego miejsca na liście poselskiej w roku 2015. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że ostatnio pisowskie notowania rosną, a partia ta miała w ostatnich wyborach parlamentarnych w Poznaniu dwa mandaty (jeden odpłynął przecież wraz z posłem Tomaszem Górskim do Ziobrystów) to plan Szynkowskiego wydaje się jasny, prosty i oczywisty.
 
O co więc de facto walczy – zabiegając o partyjną nominację prezydencką – poseł Dziuba? To oczywiste! Nie o fotel na Placu Kolegiackim, ale o dalsze jedynowładztwo w poznańskim PiS zagrożone przez ambitnego Szymona Szynkowskiego. Kto więc będzie pisowskim kandydatem na Prezydenta Poznania? Ja zdecydowanie obstawiam Szymona Szynkowskiego. Dlaczego? Bo to krok w uzyskaniu przez niego poselskiego mandatu. Krok do opcji, o której marzy Jarosław Kaczyński. Mieć w każdym okręgu walczących ze sobą na śmierć i życie posłów. Ludzi froterujących korytarze na Nowogrodzkiej w nadziei, że tym razem to im uda się dostać do prezesowskiego ucha, by stworzyć sobie choć cień szansy na pognębienie rywala. To jest dla Jarosława Kaczyńskiego sytuacja wymarzona. Optymalna. Jak ma to w zwyczaju mawiać, wtedy widać, że „partia żyje”. Stan poznańskiego jedynowładztwa Tadeusza Dziuby musi go naprawdę bardzo niepokoić. I dlatego – postawi na Szynkowskiego.
  
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka