Biorę udział w konkursie Onetu na Blog Roku 2013. Będzie mi miło, jeśli osoby mi życzliwe wyślą smsa o treści: E00125 na numer 7122. A jeśli do 6 lutego jeszcze parę razy to powtórzą i zachęcą do tego znajomych, będzie mi tym milej.
Dziś krótko. W tym tygodniu na ekrany naszych kin wchodzi Jack Strong Władysława Pasikowskiego. Film o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. Jeszcze nie wystartował, a już budzi gorące dyskusje. To dobrze. Dobrze, że Polacy znów dyskutują o swojej najnowszej historii. Znów się nią interesują.
Na wiadomych, tych prawdziwie polskich portalach, nad filmem zachwyty. Zachwyty choćby nad tym, że o Jacku Strongu dyskutują już nawet kasjerki w supermarketach. Sypią się pochwały dla Pasikowskiego.
I pewnie nie było by w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie jeden, drobny fakt. Fakt, że przecież nie tak dawno temu, na tych samych portalach Pasikowski – za Pokłosie - był po prostu mieszany z błotem. Odsądzano go od czci i wiary. Niemal odbierano mu osobistą godność. Nie. Nie pisano, że po prostu dobremu reżyserowi zdarzyło się zrobić denny film. Odbierano osobistą godność właśnie.
Mam więc pytanie do redaktorów i czytelników tych właśnie portali. To jakim reżyserem jest wreszcie ten Pasikowski? Dobrym czy złym? Łajdakiem i nieudacznikiem czy dzielnym, głębokim, prawdziwym artystą? Bo już się pogubiłem…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (35)