Ostatnia wizyta prezydenta Obamy w Polsce – co by o jej powodach nie mówić – miała tak naprawdę tylko jeden cel. Otworzyć amerykańskim firmom drzwi właśnie do tej kasy, którą już teraz mieliśmy w większej skali wydać na dozbrojenie naszej armii. Może więc ten aspekt – właśnie ta kasa – będzie elementem mobilizowania Zachodu do twardego stanowiska na rzecz Ukrainy?
Dziś krótko. Szczęśliwie się złożyło, że już jakiś czas temu polski rząd zdecydował się na radykalne zwiększenie wydatków wojskowych. Mam nadzieję, że w tej sytuacji – w przyszłorocznym budżecie MON – także obecna sytuacja znajdzie swe solidne finansowe odbicie. I że wszystkie siły polityczne – tak jak wczoraj u premiera i dziś na RBNie – się na to zgodzą. Że nikt nie będzie w tej sytuacji mówił choćby o lepszych pomysłach na wydanie tej kasy. Na głodne dzieci, bezrobotnych czy emerytów.
Sprawa druga. Ostatnia wizyta prezydenta Obamy w Polsce – co by o jej powodach nie mówić – miała tak naprawdę tylko jeden cel. Otworzyć amerykańskim firmom drzwi właśnie do tej kasy, którą już teraz mieliśmy w większej skali wydać na dozbrojenie naszej armii. Może więc ten aspekt – właśnie ta kasa – będzie elementem mobilizowania Zachodu do twardego stanowiska na rzecz Ukrainy? Może to i przykre, ale realistyczne.
I na koniec. Już jakiś czas temu pisałem na tym blogu – przy okazji Majdanu – że sprawa z Ukrainą naprawdę nie będzie prosta. Dlaczego? Bo zdecydowana większość mieszkańców ukraińskiego wschodu, większość Rosjan i mieszkańców Krymu – tak jak i większość rosyjskich senatorów z Rady Federacji – po prostu Putina popiera. Wierzy mu i kibicuje. Wiem, że ludziom Zachodu może trudno w to uwierzyć, ale naprawdę tak jest.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (27)