Jeśli Rosja ma się zmieniać to ewentualne sankcje antyrosyjskie muszą dotykać rosyjskich władz, a nie zwykłych, rosyjskich obywateli. Zamknięcie zaś małego ruchu granicznego dotykałoby właśnie tych ostatnich.
Dziś dwie uwagi. Pierwsza. W Polsce pojawiają się już głosy, że w ramach antyrosyjskich restrykcji należy zamknąć polski mały ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim. Uważam to naprawdę za ciężki błąd. Jeśli Rosja ma się zmieniać, to tych kontaktów zwykłych Rosjan ze światem zachodnim musi być jak najwięcej. Tak jak przez ostatnie lata trwały intensywne kontakty zachodnio (polsko) – ukraińskie. Dziś kijowski Majdan jest – w dużej mierze – owocem tych właśnie kontaktów. Warto więc powtórzyć: jeśli Rosja ma się zmieniać to ewentualne sankcje antyrosyjskie muszą dotykać rosyjskich władz, a nie zwykłych, rosyjskich obywateli. Zamknięcie zaś małego ruchu granicznego dotykałoby właśnie tych ostatnich. To trochę w myśl filozofii, którą – pytany o ewentualne zamknięcie Senackiej Polsko – Rosyjskiej Grupy Parlamentarnej - wyraziłem w rozmowie dla Onetu: „Lepiej mieć forum, na którym można bronić Ukrainy, niż pozbawiać się tej możliwości” (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-sejmie-sypia-sie-grupy-polska-rosja/3dgvd)
I sprawa druga. Teraz jest – moim zdaniem – najlepszy czas na powrót do dyskusji o amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. O amerykańskich bazach wojskowych na obszarze Rzeczpospolitej. Naprawdę trudno o lepszy czas na takie działania. Na osiągnięcie tych celów.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (21)