Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
748
BLOG

Konrad Szymański w rzeźni już się nie poplami…

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 29
I pewno mu jest przykro. Pewnie chciałby i w tej kadencji być eurodeputowanym. Ale jak już nim nie będzie, to – przy wszystkich związanych z tym minusach – odczuje pewną ulgę. Ulgę, którą – a wiem to i z własnego doświadczenia i z licznych rozmów – odczuwali ci wszyscy, którzy PiS opuszczali. Ulgę, że już nie będą musieli patrzeć, jak dopiero, co zarżnięte na oczach gawiedzi prosię jest im wydawane w formie ociekających krwią kawałów mięsa. O ile pamiętam, Konrad Szymański też bardzo tego nie lubił. Przed tym się wzdragał. I wiele wskazuje na to, że i on w tej rzeźni już się nie poplami…
 
Jeden z polityków Polski Razem powiedział mi niedawno, że gdy idzie o wewnętrzne życie partyjne to PiS i PO przypominają mi dwie rzeźnie. Tyle, że w tej platformianej zwierzęta ubija się na zapleczu, podając klientom już estetycznie opakowane wyroby. W tej pisowskiej zaś świniaki gania się z siekierą na oczach oczekującej na mięso publiczności. Na jej oczach też się je szlachtuje, ćwiartuje i ociekające krwią kawały mięsa podaje czekającym klientom.
 
         Ów drastyczny opis chciałby dziś uczynić myślą przewodnią mojego posta.
 
Cóż więc… W PO – jeśli nawet się to robi – to naprawdę bardzo dyskretnie. Tak dyskretnie, że ani ja, ani pewnie wielu moich kolegów, w życiu nie pomyślało, że się w tej rzeźni znajduje. W PiSie – odwrotnie. I tym właśnie tłumaczyć należy choćby tak duże straty grupy pisowskich deputowanych w Eroparlamencie. Po prostu, po kilkuletnim pobycie tam, złapawszy pewną stabilność życiową, mieli już dosyć stałego pełnienia roli pomocy rzeźnickiej.
 
Parę dni temu media doniosły, że europoseł Szymański prawdopodobnie nie otrzyma jedynki na jednej z europejskich list PiS (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,15578262,Na_listach_PiS_do_PE__Legutko__Duda__Kransodebski_.html).
 
No cóż… Dla polskich spraw europejskich będzie to niewątpliwa strata, bo bardzo wysokich kompetencji akurat jemu odmówić nie sposób. Tyle tylko, że już od dawna, także w zeszłej kadencji, Jarosław Kaczyński dążył do obsadzenia list rzeźnickimi pomocnikami – czyli swymi starymi druhami – albo pisowskimi intelektualistami, dokonującymi nieprawdopodobnych wręcz wygibasów przy udowadnianiu, że tam, gdzie wszyscy oglądamy najzwyklejszą rzeźnię, tak naprawdę widzimy panteon najszlachetniejszych synów Ojczyzny. Szymański – jak twierdzi wielu nie bez swoich aktywnych zabiegów – znalazł się wówczas na liście – bo zwyczajnie kolejność szlachtowania była inna. Musiano zaszlachtować innego, jemu zaś – z czego skwapliwie skorzystał – wyznaczając stosowną rolę i darując życie. Dziś – wiele na to wskazuje – kolejka szlachtowania doszła do niego.
 
I pewno mu jest przykro. Pewnie chciałby i w tej kadencji być eurodeputowanym. Ale jak już nim nie będzie, to – przy wszystkich związanych z tym minusach – odczuje pewną ulgę. Ulgę, którą – a wiem to i z własnego doświadczenia i z licznych rozmów – odczuwali ci wszyscy, którzy PiS opuszczali. Ulgę, że już nie będą musieli patrzeć, jak dopiero, co zarżnięte na oczach gawiedzi prosię jest im wydawane w formie ociekających krwią kawałów mięsa. O ile pamiętam, Konrad Szymański też bardzo tego nie lubił. Przed tym się wzdragał. I wiele wskazuje na to, że i on w tej rzeźni już się nie poplami…
      
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka